Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odżywianie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odżywianie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 listopada 2015

Akcja CUKRZYCA! Edukacja i profilaktyka w 7 dni.

14 listopada to Światowy Dzień Cukrzycy. Chcesz dowiedzieć się więcej?


Cukrzyca, szczególnie cukrzyca typu 2, określana jest jako współczesna pandemia. Na świecie cierpi na nią około 230 milionów osób! Najważniejszą bronią w walce z tą chorobą jest wiedza, zarówno osób już chorych, jak i świadomość problemu w społeczeństwie. Dzięki odpowiedniej edukacji jesteśmy w stanie zapobiegać i wcześnie wykrywać cukrzycę. 

Dlatego portal dietapacjenta.plzdrowewyzwanie.pl we współpracy z blogiem Think Healthy proponują Wam 7 dni edukacji i profilaktyki cukrzycy. Dołącz do wydarzenia na facebooku, skorzystaj z informacji przygotowanych specjalnie dla Ciebie, włącz się aktywnie w promowanie wiedzy na temat cukrzycy! Serdecznie zapraszamy!



sobota, 7 listopada 2015

Najlepszy poradnik dla pacjentów i lekarzy!

Ruszył nowy projekt, który jest doskonałym kompendium wiedzy dla pacjentów, zainteresowanych żywieniem, dietetyków oraz lekarzy. Odwiedź stronę www.dietapacjenta.pl i korzystaj z udostępnianych materiałów!

Rekomenduję i polecam!

 

 

poniedziałek, 14 września 2015

Zamień kupne produkty na zrobione w domu!

Czy wiesz, jak prosto jest zamienić kupne produkty na te wykonane w domu! Skorzystaj z porad dietapacjenta.pl i odkryj magię zdrowej kuchni!




niedziela, 23 sierpnia 2015

5 ciekawostek, o których nie słyszałeś!

dietapacjenta.pl publikuje na swoim profilu ciekawostki żywieniowe, które często zaskakują! Sprawdź, czy wiedziałeś, że...







środa, 10 czerwca 2015

Mity Medyczne (9) - Zasada 5 sekund

Jedzenie jest okropne, ponieważ poddaje się sile grawitacji. Kiedy upuścimy smakołyk, powinniśmy złapać go w locie lub...? "... lub zaraz po upadku, mamy tylko 5 sekund". Sławna nie tylko w Polsce, ale na całym Świecie zasada pięciu sekund głosi, że w tym czasie bakterie nie zasiedlają pokarmu, który upadł. Najprościej mówiąc, nie zdążą na niego wejść. Czy to prawda?

Pięć sekund nie trwa 5 sekund

Impulsem do medycznego śledztwa w sprawie pięciu sekund, był brak spójności. Zainteresowany tym, ile mam czasu na podniesienie jedzenia, znalazłem informacje o 2, 3 i 5 sekundach, 5 lub nawet 10 minutach. Być może bakterie na różnych szerokościach geograficznych są mniej lub bardziej sprawne fizycznie, ale aż tak? Coś mi nie pasowało. Może ktoś zapamiętał cyfrę "5" ale pomylił sekundy i minuty? Zacząłem szukać.

Naukowcy też upuszczają jedzenie

Jak się okazało, sprawa nie jest taka głupia. Pomyślałem, że to dobrze! W końcu nie zawracam głowy bzdurami. Ale do rzeczy.
W 2003 roku przeprowadzono naukowe studium testujące regułę 5 sekund. Badania prowadziła Jillian Clarke z Uniwersytetu Illinois w Stanach Zjednoczonych (oczywiście, Amerykanie badają wszystko i wszystkich). Pobrała ona próbki z podłóg różnych pomieszczeń uniwersyteckich i poddała je analizie mikroskopowej. Wyniki były zaskakujące. Próbki wcale nie były oblepione bakteriami. Czy to wniosek, że można jeść z podłogi?
Właśnie, zauważono, że wszystkie powierzchnie były gładkie (np. linoleum, kafelki) i suche. Co z mokrymi powierzchniami (np. nasz przedpokój po powrocie z ulewy) lub lepką posadzką (np. podłoga w męskiej ubikacji)? 

Próba numer dwa

Ponowna próba polegała na skażeniu płaskiej i chropowatej powierzchni bakteriami. Następnie na oba podłoża upuszczono pokarm i po takim samym czasie zebrano próbki do analizy. W obu przypadkach liczba bakterii na jedzeniu była podobna. Wynik definitywnie oznaczał, że reguła 5 sekund nie działa.
Oczywiście próbę testowano jeszcze wiele razy i w różnych ośrodkach. Choć zdarzały się wyniki potwierdzające, że 5 sekund to za mało by bakterie przeszły na jedzenie, ostatecznie obalono prawdziwość tego powiedzenia.

Ciekawostka

W innym badaniu (amerykańskim oczywiście) udowodniono, że większość kobiet wierzy w prawdziwość omawianej zasady (około 75% badanych), a panowie okazali się niezdecydowani (50% wierzy a połowa nie).

Wnioski

Usatysfakcjonowany znalezionymi dowodami stwierdzam, że mit medyczny numer 9 jest nieprawdziwy! Oczywiste jest, że decyzja redaktora Think Healthy ostatecznie kończy dyskusję na ten temat. Mam nadzieję, że nikt w to nie wątpi!
Ale... Kiedy spadnie Wam na biały, przywieziony z Turcji dywan miseczka z jagodami, 5 sekund to maksymalny czas na sprzątnięcie! Z pewnością nie macie ochoty, by Wasz wybryk zobaczyła żona, mama lub pedantyczny współlokator.


Think Healthy prosi: podnieś łapkę lub kliknij ptaszka.



Bibliografia

1. Julie Deardorff "Capsule: The five-second rule" The Los Angeles Times, August 9, 2010, accessed January 18, 2011.
2. McGee, Harold (2007-05-09). "The Five-second Rule Explored, or: How Dirty Is That Bologna?". New York Times. Retrieved 2007-05-09.
3. Winners of the Ig Nobel Prize: The 2004 Ig Nobel Prize Winners.
4. "Food Detectives, Episode OF0101". Retrieved 2011-01-31.

sobota, 9 maja 2015

Eko dieta bezglutenowa? Modne wariactwo!?

Eko jedzenie, eko budownictwo, eko hodowla. I co jeszcze eko? Dieta! Modna dieta eko, wege, bezglutenowa. Czym jest gluten? Większość hipsterów lub wariatów gluten free nie wie. Ale wybierają produkty bez glutenu, bo koledzy tak jedzą. A koledzy wiedzą coś więcej? Nie, wiedzą tylko, że jest to jedzenie eko. Drogie, modne i eko.


Hipsterzy, głupki i ludzie chorzy

Czasami się denerwuję, kiedy widzę lub słyszę bzdurne porady zdrowotne. W zasadzie to denerwuję się zawsze w takich sytuacjach. Z jednej strony powinienem się cieszyć: skoro widzę błąd to mogę napisać artykuł i przekazać prawidłową wiedzę. Z drugiej strony patrzę na tłum oszołomów, którzy i tak wybiorą modę. Tak właśnie było w odniesieniu do glutenu.
Dieta bezglutenowa była 2. najważniejszym trendem w jedzeniu, jaki zauważył w ubiegłym roku magazyn TIME.
natemat.pl
Kto obecnie nie je produktów zawierających tę magiczną i "szkodliwą" substancję? Hipsterzy, głupki i chorzy. Dwie pierwsze grupy połączę, to znaczy pominę... Skupię się na pacjentach. Otóż jest taka grupa ludzi, którzy rzeczywiście przestrzegają i muszą przestrzegać diety bezglutenowej. I większości wcale się to nie podoba, choć z czasem przyzwyczajają się do takiego stylu życia.

Gluten

Powinienem w tym artykule używać zamiennika dla słowa gluten w postaci sami wiecie co! Skoro ta substancja odpowiada za tycie, choroby, nowotwory, siwe włosy i brudne okna, zachowanie ostrożności byłoby na miejscu. Niestety, kolejny już raz pójdę pod wiatr i będę kusił... los. Więc zaczynamy: kto wie, co to jest gluten, ręka do góry! Aha, w zasadzie i tak nie zobaczę, kto się zgłosił. W takim razie pozwolę sobie opowiedzieć: dawno temu, za górami...
Gluten to grupa białek roślinnych: gliadyny i gluteiny, które naturalnie występują w ziarnach pszenicy, żyta i jęczmienia. Niewielkie ilości znajdziemy w ziarnach owsa.
Problem pojawia się wtedy, gdy na scenę wchodzi człowiek. Technologiczna obróbka pożywienia, jego przetwarzanie, ulepszanie i mieszanie powoduje, że gluten pojawia się w wielu produktach. Jest to wynik umyślnego połączenia lub zanieczyszczenia pokarmu gluteiną i gliadyną. Z tego powodu mięso mielone, wędliny, słodycze, piwo czy jogurty mogą zawierać gluten.

Czasami gluten jest zabroniony

Jak wspomniałem wcześniej, zdarzają się sytuacje, kiedy gluten jest zabroniony. Taki zakaz nakłada na pacjenta lekarz, dbając o zdrowie i komfort życia podopiecznego. Kiedy tak się dzieje?
Dietę eliminacyjną dla glutenu włączamy w przypadku rozpoznania celiakii (inne określenia to: choroba trzewna, enteropatia z nadwrażliwości na gluten). Schorzenie to polega na produkcji swoistych przeciwciał, które niszczą kosmki jelita cienkiego. Proces ten doprowadza do 
  • przewlekłego stanu zapalnego, 
  • zmian architektonicznych w ścianie jelita 
  • i utraty powierzchni wchłaniania substancji odżywczych. 
Chociaż choroba jest poważna, możemy ją łatwo ograniczyć stosując radykalną dietę bezglutenową. 
Wśród chorób powiązanych z glutenem wyróżniamy:
  • chorobę Duehringa,
  • ataksja glutenowa,
  • nadwrażliwość i alergia na gluten.

Czy zdrowo jest nie jeść glutenu

Osoby zdrowe, u których nie potwierdzono nietolerancji glutenu, nie powinny wykluczać tego składnika z diety. Pomyślcie sami, jaki jest sens? Skoro dany produkt nie szkodzi, nie powoduje odległych następstw, to po co go ograniczać? Z medycznego punktu widzenia, nie jest to poprawne rozwiązanie. Badania naukowe nie wykazały ochronnego działania diety "na wszelki wypadek".
Zwróćcie uwagę na inny aspekt. Gluten towarzyszył nam od czasów, kiedy zaczęliśmy uprawiać zboża. Nieprzerwanie był spożywany do czasów nastania nowej mody. Zanim skupiliśmy się na tym produkcie, nikt nie protestował, by go nie jeść. A więc sami widzicie, że to nasza fanaberia.
O ile nie ma takiej konieczności, nie powinniśmy wykluczać z naszej diety gamy produktów, jaką są na przykład produkty zbożowe, bogate w witaminy z grupy B, odpowiadające między innymi za pracę układu nerwowego, wygląd skóry czy pracę mięśni.Jeśli nie musimy przechodzić na trudną i kosztowną dietę bezglutenową, nie róbmy tego.
foch.pl

Glutenowa żyła złota

Pozostaje pytanie, dlaczego moda gluten free zyskała taką popularność? Działania uświadamiające czym jest celiakia ocuciły duże koncerny spożywcze. Początkowo firmy skupiły się na chorych i to dla nich produkowały nowe, tańsze i smaczniejsze produkty. Kiedy kampania okazał się złotym jajem, ktoś wpadł (najprawdopodobniej ten ktoś siedział w wygodnym, skórzanym fotelu, pijąc kawę w swoim biurze na 34 piętrze szklanego wieżowca) na pomysł propagowania diety bezglutenowej wśród zdrowych. Moda, hipsterstwo i chęć bycia eko zrobiły swoje. Produkty free zalały cały świat i trafiły na stoły fascynatów. 
Cena produktów gluten free jest znacznie wyższa od ceny standardowych produktów. Dzięki ogromnemu popytowi, biznesmeni kąpią się w pieniądzach konsumentów. A wśród konsumentów wciąż żywe jest przekonanie: im droższe tym lepsze i zdrowsze.


Think Healthy jest także na facebooku i twitterze. Odwiedź i dołącz!



niedziela, 3 maja 2015

Mity Medyczne (8) - Ołowiany tuńczyk

Oswajanie konsumentów z rybami trwa w najlepsze - i słusznie. Zawierają one nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy oraz wiele składników mineralnych. Ryby powinny zagościć w naszym menu przynajmniej 2 - 3 razy w tygodniu, ale... trzeba uważać na tuńczyka!


Ryba i tuńczyk

Kiedy pojawiają się wyjątki od danego prawidła, budzi się w nas naturalny odruch ucieczki. Skoro jedzenie ryb jest tak mocno promowane, dlaczego należy ograniczyć spożywanie tuńczyka? Czy tuńczyk nie jest rybą? Jest. Ma płetwy, łyski i pływa w wodzie morskiej. Posiada ości i skrzela oraz najprawdopodobniej nie ma ochoty lądować na naszym talerzu.
Popularny tuńczyk (Thunnus thynnus) podobnie jak inne ryby, gromadzi w swoim ciele rtęć oraz ołów. Jego wyjątkowość polega na tym, że zjada duże ilości innych, mniejszych ryb, przez co gromadzi znacznie więcej metali ciężkich. To ich obecność stanowi dla nas zagrożenie i to one są przyczyną obostrzenia.


Ile można zjeść?

Zalecana ilość tuńczyka to około 140 gram tygodniowo. Nie zaleca się spożywania większych ilości, szczególnie przez kobiety w ciąży czy chorych na nadciśnienie tętnicze (w tym przypadku chodzi o zawartość sodu).

Teraz coś pozytywnego

Pamiętając o pewnym ograniczeniu, trzeba wspomnieć o prozdrowotnych składnikach tuńczyka. Jego największą zaletą jest duża zwartość witaminy:
  • A - wpływa ona korzystnie na narząd wzroku,
  • D - chroni kości,
  • B12, która wpływa na produkcję krwinek czerwonych
  • oraz pozostałych witamin z grupy B.
Kolejne bogactwo tkwi w składnikach mineralnych. Tuńczyk obfituje w:
  • selen - wzmacnia odporność,
  • wapń - razem z witaminą D wzmacnia szkliwo i kości,
  • jod, który niezbędny jest do syntezy hormonów tarczycy.
Mięso tuńczyka zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe:
  • omega-3, które usprawniają krążenie krwi w mózgu oraz korzystnie wpływają na połączenia między neuronami, chronią przed miażdżycą i chorobą niedokrwienną serca,
  • omega-6 warunkujące sprawne funkcjonowanie wątroby i nerek, wpływające na wzrost i obniżające "zły" cholesterol (LDL).

niedziela, 5 kwietnia 2015

Poświąteczne wzdęcia, odbijania i zbędne kilogramy


Wpadłem dzisiaj na pomysł otwarcia nowej działalności: stworzę Poświąteczne Pogotowie Dietetyczne! Bylibyście zainteresowani? Myślę, że wiele osób odpowiedziałoby na moje ogłoszenie. Przecież każdy chce pozbyć się dokuczliwych wzdęć, palącej zgagi czy zbędnych kilogramów! Tylko... jaki numer wybrać?


Święta zawsze nie w porę

Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na drobny, ale znaczący fakt. Święta zawsze są nie w porę. Dlaczego? Oto powody:
  • Boże Narodzenie, tradycyjna Wigilia z suto zastawionym stołem i kolejne dwa dni świętowania wypadają... przed sylwestrem! Oznacza to klęskę. Oszałamiająca kreacja sylwestrowa powinna być kupowana zaraz po świętach, kiedy jesteśmy przynajmniej dwa razy tacy, jak przed wieczerzą. Mamy problem, kiedy ubraliśmy się u Armaniego już we wrześniu.
  • Wielkanoc wypada trochę lepiej, ale... Ale od końcówki marca lub początku kwietnia niedaleko jest do wakacji. W wakacje każdy chce odpocząć i czuć się komfortowo. Zwolennicy słonecznych kąpieli nie mogą się doczekać, kiedy wystawią ciało do opalania i... ocenę publiczności. Stąd całe zmartwienie. Lepiej być postrzeganym jako osoba szczupła niż słyszeć: "Patrzcie, morze wyrzuciło wieloryba!".
Podsumowując, na usta ciśnie się prosty wniosek: święta wypadają nie w tedy, kiedy byśmy sobie tego życzyli. Z drugiej jednak strony, nie można postrzegać życia jako ciągu przeciwności losu. Czy jest jakaś metoda na złagodzenie niechcianych efektów?

Firmy farmaceutyczne pocałują Cię w brzuszek

Panaceum leży bliżej, niż myślisz, a składa się z dwóch części. Po pierwsze część rozwiązania zamknięta jest w tabletce uzdrawiającego suplementu diety, a po drugie wszystko zależy od Twojej hojności i grubości portfela. To czy zapłacisz za tabletki, jest prawie pewne. Już dawno temu zauważono, że nie oszczędzamy na zdrowiu i wszystko co może nam pomóc, chętnie testujemy. Na przeciw wychodzą nam firmy farmaceutyczne. Duże koncerny troszczą się o każdego pacjenta*, uspokajają, głaszczą po brzuszku i przytulają. Inne okrywają kocem, rozpalają ogień w kominku i wręczają do ręki kubek gorącej czekolady. Techniki te znane pod postacią reklam, billboardów czy gadżetów z nazwą marki są powszechnie tolerowane. I choć wydaje się nam, że jesteśmy odporni, nieświadomie ulegamy stosowanym zabiegom. To działa dzięki psychologii reklam i nie unikniemy tego wpływu na nas samych.

Domowe sposoby

Zanim kupimy środki farmaceutyczne, warto wypróbować domowe sposoby. Być może nie działają one na wszystkich, ale stosując zdrowy rozsądek i umiar, nie wyrządzą nam krzywdy.

Wzdęcia
Po pierwsze, unikaj produktów wzdymających. Należą do nich: 
  • jabłka, brokuły, kapusta, gruszki,
  • mleku o osób z nietolerancją laktozy i osób starszych,
  • napoje gazowane.
Wzdęcia mogą być spowodowane spożywaniem ciężkich potraw lub szybkim jedzeniem, czy żuciem gumy - wtedy połykamy więcej powietrza.
Domowe środki na eliminację wzdęć:
  • wywar z kopru włoskiego,
  • dodanie imbiru do herbaty,
  • herbata z rumiankiem lub miętowa.
Aktywność fizyczna jak np. spacer także poprawia perystaltykę jelit i przyczynia się do eliminacji gazów.

Zgaga
Zgaga to nieprzyjemne odczucie, które pojawia się zwykle po posiłku. Ma charakter ostrego, piekącego bólu. Zwykle objaw ten występuje po ostrych potrawach, zjedzeniu dużej ilości czekolady, po zbyt obfitym posiłku, po napojach gazowanych czy po alkoholu lub papierosach.
Walczyć ze zgagą możemy przez:
  • picie dużej ilości wody mineralnej lub źródlanej, niegazowanej,
  • herbatę imbirową czy z kminkiem,
  • wypicie szklanki mleka (o ile tolerujemy mleko i zjedzony posiłek "nie gryzie się" z mlekiem).

Ból brzucha
bardzo nieprzyjemny objaw, który wyłącza nas z normalnego funkcjonowania. Kiedy boli brzuch, świat przestaje się kręcić, a my szukamy cichego kąta. Chyba większość pragnie wtedy się położyć i przeczekać najgorsze.
Zanim sięgniemy po tabletki, warto wypróbować:
  • herbatę miętową,
  • herbatę z kwiatem lipy,
  • majeranek czy kminek dodany do potraw,
  • nalewkę z orzecha włoskiego (uwaga! proszę stosować z rozwagą).

Zbędne kilogramy
Czy jest sposób na szybki spadek wagi? Polecam przede wszystkim ruch i sport, dopasowany do wydolności fizycznej, wieku i obciążenia chorobowego. A po drugie, umiar i tzw. dietę MŻ: mniej żre... jeść. Po trzecie: stwosowanie zasad prawidłowego żywienia.


* W tym kontekście słowo pacjent śmiało można zastąpić słowem klient.


Think healthy jest na facebooku i twitterze. Dołącz i bądź na bieżąco! 

poniedziałek, 16 lutego 2015

Doktor Google - prywatna praktyka


Dyżurujący przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Zawsze chętny do pomocy i udzielenia rady. Źródło wiedzy interdyscyplinarnej. Internista, chirurg, seksuolog i psycholog. Idealny. Doktor Google, wzorzec prawdziwego medyka. Lekarz dyżurny Internetu.



Człowiek ma trzy ręce

Współcześni ludzie różnią się od swoich przodków - mają trzy ręce: prawą, lewą i Internet. Obecnie żyjemy w takich czasach, gdzie dostęp do sieci stanowi absolutne must have. Połączenie kablowe to era kamienia łupanego - teraz liczy się dostęp bezprzewodowy. Zresztą... nie ważne. Jeśli nie jesteś on-line to nie istniejesz. Jeśli następuje przerwa w dostępie do Internetu, czujesz się jakbyś stracił, rękę, nogę lub głowę.
Nie będę dzisiaj pisał o surfowaniu. Zaproponowany wstęp pozwala zrozumieć, dlaczego korzystamy z porad dra Google: bo jest szybciej i łatwiej. Konsultację załatwiamy w domu i nie tracimy czasu na kolejki w rejestracji. No i nie martwimy się, czy świecimy na zielono w eWUŚ.

Zdrowie jest popularne

Nie trzeba nikogo przekonywać, że tematyka zdrowotna stała się ostatnio bardzo popularna. Właściwe diety, schematy odchudzania, odmładzanie, wybielanie zębów czy szybki dostęp do specjalisty. To priorytety, którymi się kierujemy.
Jak się okazuje, jedno na dwadzieścia pytań zadanych w wyszukiwarce Google dotyczy zdrowia. To dużo. Z tego powodu firma ulepsza wyniki wyszukiwania. Wyświetlane informacje mają być połączone z Knowledge Graph. Dzięki temu, wyszukując wiadomości o danej chorobie, Google przedstawi nam podsumowanie faktów i kluczowych informacji o schorzeniu. To dobrze, szczególnie, że projekt ma być realizowany w konsultacji z lekarzami.
Pomysł uważam za dobry, ale mam też pewne obawy. Wybaczcie, ale dla polskiego Użytkownika ulepszenie może być niebezpieczne. Przecież my lepiej wiemy, co nam jest, jak dopasować objawy do choroby i jak to leczyć. Wiemy, bo wszystko znaleźliśmy w Internecie.
Według sondażu PBI, 88% respondentów szuka wiedzy na ten temat w sieci, a jedynie 73% czerpie ją od lekarzy i specjalistów.

Jakich informacji szukają w sieci pacjenci?
Aż 65% pacjentów szuka informacji związanych z chorobami, a ponad 40% na temat leków i ich ceny. 33% internautów jest zainteresowana tematem leczenia chorób i zabiegów medycznych, a 29%  czyta wiadomości związanych z odżywianiem i dietą. Na piątym miejscu uplasowały się opinie o lekarzach i placówkach, czyli serwisy, gdzie pacjenci komentują pracę medyków. Pozostałe informacje uzyskały mniej niż 20% odpowiedzi i są to zdrowy styl życia i zdrowie dziecka, prawa pacjenta.
znanylekarz.pl


Studia medyczne

Teraz rodzi się pytanie: po co studiować medycynę? Przecież wszystko jest w Internecie! No właśnie. Przyszedł teraz czas na matczyne nauki. Posłuchajcie i zrozumcie mnie dobrze.
Objawy jakie obserwujecie u siebie, zawsze będzie można dopasować przynajmniej do dwóch chorób - zazwyczaj jest ich wielokrotnie więcej. To specjalista będzie potrafił różnicować schorzenia.
Nigdy nie można opierać się wyłącznie na objawach - ważne jest zbadanie chorego. Potraficie? Lekarz na pewno potrafi.
Jeśli szukacie interpretacji swoich wyników badań, znajdziecie tysiąc podpowiedzi. Przykład? Podwyższone miano białych krwinek (leukocytów) może świadczyć o: wysiłku fizycznym, infekcji, posocznicy lub nowotworze szpiku. Jak sami poradzicie sobie z interpretacją? Nie róbcie tego, nigdy nie leczy się wyników, a pacjenta.

Aż 52% badanych pacjentów podjęło próbę leczenia na podstawie informacji uzyskanych w internecie, bez konsultacji z lekarzem czy farmaceutą. I kolejne zaskoczenie: 92% z tych osób uznało, że to leczenie okazało się skuteczne (...).
znanylekarz.pl

Musicie wiedzieć, że nieprawidłowe leczenie może zamaskować rzeczywisty problem i utrudnić całkowity powrót do zdrowia. Proszę, nie leczcie się sami. 

Zachować dystans

Nie ma nic złego w pogłębianiu swojej wiedzy. Jeśli szukacie informacji z zakresu patofizjologii i leczenia chorób, to dobrze. Nie próbujcie jednak później udowadniać, że znacie się na tym lepiej jak lekarz. Bo tak nie jest.


Szukając informacji, wybierzcie wiarygodne źródło. Mój blog to cząstka małej kropli rzetelnych serwisów medycznych, zagubiona w oceanie bzdurnych porad. Najgorsze są fora internetowe...

wtorek, 13 stycznia 2015

Posiłki w szpitalach = śmierć głodowa


Dzienne wyżywienie pacjenta to koszt rzędu 5 lub 6 złotych - mowa o cenie produktów, z których przygotowywane są trzy posiłki. To mało? Nie, to krytycznie mało. Jak przeżyć w szpitalu, kiedy talerze chorych świecą pustkami? Jak jeść mdłe papki, kiedy ich wygląd obrzydza? Nie wiem, ale podobno co nas nie zabije, to...



Ministerstwo nas karmi

W takim kraju jak Polska, gdzie wszystko regulowane jest prawnie a i tak nic nie działa, funkcjonują Zasady prawidłowego żywienia chorych w szpitalach. O, mój błąd. One nie funkcjonują, a są zebrane w jednym dokumencie wydanym przez Ministerstwo Zdrowia (link). Dlaczego posiłki są tak ważne? Mało osób zdaje sobie sprawę, jak odpowiednia dieta jest istotna w procesie leczenia. Jest na równi ważna z farmakoterapią, czy licznymi i wymyślnymi zabiegami pielęgnacyjnymi. To, co jemy nie jest obojętne dla naszego organizmu. Cel przyjmowania posiłków? Prosty: dostarczyć odpowiednią liczbę kalorii, dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Smak i wygląd to kwestie drugorzędne - przyznacie, że ma to silne odbicie w "szpitalnej" rzeczywistości.

Ludzie w szpitalach głodują

Na całym świecie przeprowadzono wiele badań, które oceniały stopień odżywienia pacjentów w momencie przyjęcia do szpitala i po wypisie. Wyniki były zgodne, pacjenci w szpitalach głodują. A jak jest między Odrą a Wisłą? Do jakiegoś czasu nie było oficjalnych danych. Na przełomie 1999 i 2000 roku przeprowadzono badania w ramach projektu Opracowanie podstaw naukowych żywienia w szpitalach. Do programu włączono 3256 pacjentów w przedzale wiekowym od 16 do 100 lat. Wyniki pasują do poziomu europejskiego! Szkoda, że tym razem nie jest to powód do radości.
U pacjentów, u których badania przeprowadzono dwukrotnie, podczas pobytu w szpitalu nastąpił spadek masy ciała, związane z tym obniżenie wskaźnika BMI, zmniejszył się również obwód ramienia. We krwi badanych spadło stężenie hemoglobiny i albumin, zmniejszyła się liczba erytrocytów. Zmiany średniej liczby limfocytów nie były zaś statystycznie znamienne.
Czy od tamtego czasu coś się zmieniło? Tak. Kartka w kalendarzu.

Żywienie powinno się opłacać

To zadziwiające ile wiemy o potrzebie właściwego żywienia, a jakie kroki są podejmowane. Wydanie 6 złotych na dzienne wyżywienie pacjenta to kpina. Owszem, do tego należy doliczyć drugie tyle kosztów przygotowania posiłku. Ale czy 12 złotych to dużo?
Nad szpitalnym menu pracuje zazwyczaj wykwalifikowany dietetyk lub specjalista ds. żywienia. Jaką pełni on funkcję? Kalkulatora. Jego zadaniem jest po pierwsze dobranie diety do stanu pacjenta (dieta ogólna, tzw. dieta cukrzycowa i in.) oraz policzenie kalorii, które mają zaspokoić potrzeby organizmu. A jaka jest średna wartość, którą należy przyjąć: 2000 kcal (wartość obliczona dla mężczyzny w średnim wieku o wadze 70 kilogramów). 
Czy jednak posiłki szpitalne zaspokajają głód? Nie sądzę, patrząc na talerze chorych i zdjęcia z profilu: Posiłki w szpitalach, mam wątpliwości. Zjedzenie dwóch kromek chleba i kawałka kiełbasy, nie nasyci szczupłej osoby - chyba, że cierpi na anoreksję. Wodzianka i szara mięsna masa (jako kotlet!) z papą ziemniaczaną, nie napełnią żołądka obiadową porą. I kolacja wydawana o 17.00 nie przetrzyma pacjenta bez uczucia głodu do rana. Gdzie tutaj zdrowy rozsądek? Chyba utopił się w wodo-kompocie szpitalnym.

Plan dnia pacjenta

Jak wygląda dzień na oddziale okiem wygłodniałego pacjenta? O godzinie 8.00 wjedzie piszczący wózek kuchenny, który rozwozi śniadanie. Turkot kółeczek cieszy uszy pacjentów: jadą dwie kromki chleba i kosteczka masła! Za kilka godzin, bo ok 12.00 kuchenkowa rozwozi obiad. To istna uczta - wszyscy czekają w napięciu przypominając gości obiadów czwartkowych. Co będzie? Paw w pomarańczach, czy dziczyzna? Spokojnie, zupa marchewkowa z wczorajszej surówki. Najpóźniej o 18.00 pacjent dostanie kolacje. Ma szybko zjeść, bo salowa chce zebrać talerze i iść do domu. Uf... Dzień zamknięty. Ktoś czuje niedosyt?
To była wersja optymistyczna. Teraz mniej kolorowa wersja:
  • w dzień przyjęcia do szpitala pacjent może liczyć wyłącznie na kolację, nawet przyjęcie o godzinie 9.00 nie gwarantuje ciepłego posiłku w południe,
  • jeśli Twój lekarz prowadzący zaplanował wykonanie USG lub innego badania, gdzie trzeba być na czczo - zapomnij o jedzeniu do 15.00; ilekroć badania, które mają odbyć się do godziny 10.00 przeciągają się do późnego popołudnia...,
  • nieco lepiej jest w przypadku oddziałów pediatrycznych - tutaj pacjent powinien dostać najbliższy posiłek, jaki przypada od momentu przyjęcia.

Kuchnia szpitalna czy catering

W dzisiejszych czasach dyrektyw UE, kuchnia szpitalna to przeszłość. Niewiele placówek może sobie pozwolić na własne zaplecze gastronomiczne. Jaki jest powód? Przepisy, które określają ile i jakich ma być pomieszczeń, jakie produkty musza być w konkretnej odległości od innych, a co wogóle nie może mieć kontaktu ze sobą zniechęcają dyrekcję do prowadzenia kuchni. Brzmi to śmiesznie, ale skoro europejscy urzędnicy podają dopuszczalne zakrzywnie banana...
Co jest lepsze? Miałem okazję przebywać na oddziale z kuchnią szpitalną i miejscem, gdzie pacjentów żywi firma cateringowa. Bez wątpienia kuchnia szpitalna wygrywa. Podawane posiłki nie były tak rygorystycznie limitowane, wyglądały na świeższe i zachęcały do jedzenia (wszystko zależy też od placówki). Porcje nie były wcale małe i co ciekawe... były doprawione. Oczywiście, nikt nie używał curry lub goździków, ale dania smakowały. Przeciwieńswtem jest obsługa cateringowa. Pacjent to chyba gość najniższej kategorii, który zje wszystko, bo nie ma wyjścia. Jak pamiętam, w menu takiej firmy figurowało kilka rodzajów zup (z nazwy pamiętam przynajmniej cztery), a z wyglądu... każda była taka sama. Porcje były ekstremalnie małe (głodny w śmietniku znajdzie więcej), a przygotowanie i forma podania... astronauci jedzą lepiej.
Dlaczego jednak wybierany jest catering? Bo jest taniej. Bo nie trzeba spełniać norm unijnych. Bo tak jest łatwiej - nikt nie musi myć talerzy, trzeba tylko wyrzucić styropianowe pudełka do kosza.

Morał?

jaki jest morał? Nie, nie liczcie, że coś się zmieni. Po prostu nie chorujcie, operujcie się we własnych domach na stole w jadalnii lub zacieśniajcie więzi z rodziną - to będzie Wasze źródło jedzenia!


Odwiedź mnie na Facebook'u lub Twitterze

środa, 26 listopada 2014

2 kilogramy bakterii żyje w Twoim ciele!


Mówiąc o bakteriach na myśl przychodzą szczepy patogenne i choroby przez nie wywoływane. Okazuje się jednak, że nasz organizm wcale nie jest sterylny. Każdy człowiek stanowi swoiste mikrośrodowisko dla setek, tysięcy, a nawet milionów bakterii! Flora bakteryjna każdego z nas waży około 2 kg! Zdziwieni?



Bakteria?

Źle to wszystko brzmi. Jak to w naszych brzuszkach i innych częściach ciała coś żyje?! Co to są za potwory? 

Bakterie są mikroorganizmami jednokomórkowymi. Komórka bakteryjna zawiera wszystkie organelle, które pozwalają na wzrost, funkcjonowanie i rozmnażanie się. Te proste formy bardzo dobrze adaptują się do środowiska, które zasiedlają. Bakterie potrafią żyć w warunkach tlenowych jak i beztlenowych. Niektóre żyją nawet w wodach gejzerów!
Morfologia komórek bakteryjnych jest złożona. Wnętrze wypełnia cytoplazma, w której znajduje się materiał genetyczny (w postaci chromosomu bakteryjnego, nie ma jądra typowego dla eukariotów), rybosomy i mezosomy. Komórka otoczona jest błoną komórkową oraz ścianą. Budowa ściany jest wielowarstwowa, a jej architektura oparta jest na dwóch zasadniczych schematach:
  • bakterie Gram dodatnie posiadają grubą warstwę peptydoglikanu (mureiny), złożoną z glikanów oraz krótkich peptydów,
  • bakterie Gram ujemne zawierają cienką warstwę peptydoglikanu oddzieloną przestrzenią periplazmatyczną od lipopolisacharydu (wysoce immunogennej składowej ściany).

Tradycyjnie, zdarzają się bakterie o wyjątkowej, odmiennej budowie ściany komórkowej i stanowią one grupę patogenów chorobotwórczych.

Kolonizacja człowieka

Już od dawna naukowcy pochylali się nad rolą bakterii w funkcjonowaniu naszego organizmu. Ich praca przyniosła zaskakujące obserwacje. Gdybyśmy wyjałowili nasze ciało, zaburzona zostałaby jego homeostaza. W jakich zakamarkach ciała żyją bakterie? Wszędzie!


W prawidłowych warunkach flora komensalna bierze udział w przemianach metabolicznych, dostarcza czynników wzrostowych i chroni przed wysoce zakaźnymi infekcjami. Bakterie stymulują nasz układ odpornościowy do prawidłowej i ukierunkowanej reakcji na bodźce patogenne.
Skład flory bakteryjnej zamieszkującej nasze ciało jest zmienny i zależy od:
  • wieku,
  • diety,
  • higieny,
  • zdrowia
  • i funkcji hormonalnej.

Zaraz po urodzeniu noworodek powinien być oddany matce. Po co? Aby jego skóra została skolonizowana powierzchniowymi bakteriami matki. Ważne jest to, aby były to szczepy matczyne a nie szpitalne, pochądze ze ścian, klamek czy rąk personelu. Nowa flora zajmująca skórę dziecka chroni go przed inwazją drobnoustrojów i uczy układ immunologiczny właściwej reakcji na patogen chorobtwórczy.
Flora komensalna człowieka nie prowadzi do zaburzeń. Wręcz przeciwnie - odpowiada za zachowanie homeostazy ustroju. 

Głowa i drogi oddechowe

Górne drogi oddechowe są skolonizowane przez bakterie tlenowe oraz beztlenowe, które przeważają. Bakterie te chronią drogi oddechowe przed rozwojem szczepów chorobotwórczych. W niektórych przypadkach (np. spadku odporności) same mogą wywołać chorobę, przez nadmierny rozrost kolonii. Jama ustna to istna dżungla bakteryjna. Najwięcej szczepów występuje w płytce nazębnej. 
Ucho kolonizowane jest głównie w części zewnętrznej. Bytują tutaj zazwyczaj szczepy Staphylococcus koagulazo-ujemne.
Powierzchnia oka nie jest wolna od bakterii. Żyją tu podobne bakterie do tych, jakie spotkamy w uchu zewnętrznym. Czasowo mogą pojawić się szczepy charakterystyczne dla nosogardzieli (np. Haemophilus spp.).
Dolne drogi oddechowe - krtań, tchawica, oskrzeliki - są przeważnie jałowe. Zarzucanie treści bakteryjnej do niżej położonych części układu oddechowego jest kontrolowane przez makrofagi płucne. Czasowo ten kompartment mogą kolonizować takie bakterie jak: S. pneumoniae, S. aureus lub Klebsiella.

Przewód pokarmowy

Kolonizacja przewodu pokarmowego następuje bardzo szybko, zaraz po porodzie. Skład flory bakteryjnej jest niezwykle bogaty i wysoce dynamiczny. 
Przełyk w górnej części zasiedlają bakterie charakterystyczne dla gardła. Ze względu na częsty pasaż pokarmu jest to kolonizacja przejściowa. Bakterie rzadko wywołują choroby przełyku.
Żołądek nie sprzyja bytowaniu bakterii przez produkcję kwasu żołądkowego. Trudne warunki są zdolne przetrwać szczepy Lactobacillus spp. lub Staphylococcus spp.
Jelito cienkie kolonizowane jest głównie bakterami beztlenowymi. Biorą one czynny udział w trawieniu pokarmu i rozkładaniu substancji pokarmowych do prostszych form chemicznych. Czasami może dojść do przerostu flory bakteryjnej, co objawia się uporczywymi wzdęciami i dyskomfortem.
Jelito grube stanowi prawdziwą rezerwę drobnoustrojów. Szacuje się, że w jednym gramie kału żyje 10^11 bakterii, głównie beztlenowych. Flora jelita grubego pomaga w fermentacji niestrawionych resztek pokarmowych, odpowiada za produkcję witamin: biotyny i witaminy K.

Układ moczowo-płciowy

Ujście cewki moczowej narażone jest na kontakt ze środowiskiem zewnętrznym. Obszar ten zasiedlają szczepy Lactobacillus, Staphylococcus koagulazo-ujemne. Stanowią one barierę dla patogenów, które chętnie rozwijają się w tej okolicy i powodują choroby. 
Pochwa kolonizowana jest przez wiele bakterii a ich skład zależy od czynności hormonalnej organizmu oraz higieny. Pierwsze 6 tygodni po porodzie bytują tu bakterie Lactobacillus, a w nastęonych tygodniach osiedlają się nowe szczepy. Okres dojrzewania i aranżacje hormonalne ponownie wpływają na zmianę flory. 

Szyjka macicy nie jest fizjologicznie kolonizowana, a każda obecność bakterii odpowiada zakażeniom i rozwojowi choroby.

Skóra

Tutaj żyje wiele organizmów, które mogą stanowić
  • florę stałą - która zawsze znajduję się na powierzchni skóry,
  • florę przejściową - która czasowo zasiedla obszar skóry, a pojawia się przez kontakt z przedmiotem, tkanką zasiedlaną przez dane szczepy.

Na skórze bytuje głównie Staphylococcus epidermidis, ale izolowane są także: S. aureus, C. perfringens, lub pałeczki Gram-ujemne (kolonizacja czasowa, ponieważ skóra jest dla nich zbyt sucha).

Piśmiennictwo
1.  Komensalna i pasożytnicza flora mikrobilogiczna [w:] MIKROBIOLOGIA P. R. Murray. ELSEVIER Urban&Partner, Wrocław 2011, 73-76.

wtorek, 18 listopada 2014

Cukrzyca jest słodka? Część 2


Cukrzyca nie jedno ma imię. Jak się okazuje, wiele stanów prowadzi do przewlekłej hiperglikemii i odpowiada za dysfunkcję hormonów utrzymujących stężenie cukru we krwi. Lata badań i obserwacji klinicznych pozwoliły na...


Klasyfikacja

Cukrzyca jest bardzo szerokim pojęciem, które obejmuje wiele stanów słodyczy. Aktualna klasyfikacja WHO, uwzględniając czynniki etiologiczne, wyróżnia podstawowe typy cukrzycy:
  • cukrzyca typu 1 - spowodowana jest dysfunkcją trzustki, której komórki beta nie produkują insuliny,
  • cukrzycę typu 2 - polega na stopniowym rozwoju niewrażliwości tkanek na działanie insuliny,
  • cukrzyca o nieznanej etiologii - stany prowadzące do zaurzeń endokrynologicznych w zakresie insuliny/glukagonu,
  • cukrzyca ciążowa - nieprawidłowa glikemia rozpoznana w trakcie ciąży.


Dlaczego coś się psuje?

To bardzo ciekawe, jak różne przyczyny powodują niefortunny bieg zdarzeń i dysfunkcję trzustki lub niewrażliwość tkanek na insulinę. Każdy typ cukrzycy różni się patofizjologią, która jest ważna dla leczenia farmakologicznego i dietetycznego.
Cukrzyca typu pierwszego może być uwarunkowana genetycznie lub wynikać z procesu autoimmunologicznego. W ludzkim genomie istnieje kilka/kilkanaście miejsc, których mutacja odpowiada za niszczenie komórek beta trzustki. Proces autoimmunologiczny polega na skierowaniu przeciwciał (immunoglobulin) przeciw własnym komórkom. To nieprawidłowy stan, w którym organizm szaleje i próbuje sam siebie unicestwić. Przypomina mi to psa, który za wszelką cenę chce ugryźć własny ogon. Patologiczne ciała odpornościowe są skierowane przeciw składnikom komórek beta trzustki. Są to najczęściej:
  • przeciwciała przeciwwyspowe,
  • przeciwciała przeciwinsulinowe
  • przeciwciała anty-GAD,
  • przeciwciała IA-2.

Takie samounicestwienie wywołane jest najcześciej czynnikiem zewnętrznym - zakażeniem wirusowym, uczuleniem toksyną. Czasami rolę aktywatorów procesu autoimmunologicznego pełnią białka pokarmowe (np. gliadyna).

Cukrzyca typu drugiego nazywana bywa odmianą starczą. To dlatego, że pojawia się w późnym wieku. Generalnie ten typ choroby polega na stopniowym upośledzeniu wydzielania insuliny jak i narastającej oporności tkanek na produkowany hormon. Jak zawsze, za przyczynę choroby można wskazać tło genetyczne. Tak i w tym przypadku dopatruje się aktywności genów, które mają diabetogenny wpływ. Ważne są także czynniki środowiskowe:
  • otyłość, zwłaszcza typu brzusznego jest silnym czynnikiem ryzyka rozwoju cukrzycy t. 2; nadmierna produkcja kwasów tłuszczowych hamuje metabolizm glukozy i powoduje oporność obwodu (tkanek) na insulinę,
  • mała aktywność fizyczna - to proste, mało się ruszasz to szybciej tyjesz; dodatkowo hamowane jest uwalnianie glukozy.


Dziwadła

Jak to bywa w naturze, czasami pojawiają się twory nazywane przez ludzi dziwadłami. Albo jeszcze inaczej. Tak samo jest w przypadku cukrzycy, wyróżniamy trzy bardzo ciekawe stany, które nie są ujęte w podstawowej klasyfikacji:
  • Cukrzyca LADA - zaliczana jest do cukrzycy typu 1, charakteryzuje się powolnym rozwojem a ujawnia się zwykle po 35 rż. Jest to typ choroby o zdecydowanym podłożu immunologicznym.
  • Cukrzyca MODY - występuje w wieku typowym dla cukrzycy t. 1, ale objawy odpowiadają typowi 2. Związana jest z mutacją genu.
  • Utrwalona cukrzyca noworodków ujawnia się przed 6 mż., a wynika z mutacji kanału potasowego i receptora sulfonylomocznika.
  • Cukrzyca mitochondrialna spowodowana jest mutacją materiału genetycznego mitochondriów (organella komórkowe odpowiedzialne za produkcję energii). Ujawnia się we wczesnym wieku i mogą jej towarzyszyć inne zaburzenia.


Obraz kliniczny

Jak wspominałem we wcześniejszym artykule, cukrzyca nie boli. Rozwija się stopniowo dając skąpe i nieswoiste objawy. To gorzej dla pacjenta, który może zbagatelizować drobne dolegliwości. Nawet połowa przypadków cukrzycy t. 2 przebiega bezobjawowo!
Do typowych objawów choroby należą:
  • wielomocz,
  • wzmożone pragnienie - organizm usiłuje rozcieńczyć stężenie glukozy we krwi,
  • osłabienie,
  • senność - spowodowana jest odwodnieniem,
  • chudnięcie (rzadziej i nigdy w cukrzycy tyou 2).

Czasami pacjentów dręczą uporczywe zakażenia ropne skóry, częste zakażenia układu moczowego czy płciowego. Dzieje się tak dlatego, że glukoza stanowi idealną pożywkę dla bakterii. W cukrzycy jest tyle pokarmu, że mikroby mnożą się w zastraszajacym tempie.
Wystąpienie niepokojących objawów powinno włączyć nasz narząd ruchu (kończyny dolne), aby udać się do lekarza. Bezzwłocznie!

Leczenie

Jak leczyć cukrzycę? Prosto, trzeba jeść pół kilograma soli dziennie do czasu ustąpienia objawów lub spadku glikemii do wartości prawidłowych. Nie, to nieprawda.
Leczenie cukrzycy wcale nie jest łatwe i przyprawiło wielu lekarzy i naukowców o siwe włosy. Unormowanie glikemii to trudne zadanie, które wymaga zastosowania terapii skojarzonej. Chyba w żadnej innej chorobie nie jest tak istotna współpraca i dyscyplina pacjenta!
Ujarzmienie cukrzycy wymaga postępowania farmakologicznego (nie zawsze) i przestrzegania odpowiedniej diety. Posiłki powinny być spożywane regularnie, a podaż energetyczna ściśle dopasowana do potrzeb organizmu. Drastyczna redukcja dowozu kcal zapewnia spadek masy ciała (nie wiecej jak 2 kg/tydzień) jak i normalizację glikemii. Średnio uważa się, że w ciągu dnia należy przyjąć 1000-1500 kcal (dla każdej osoby jest to wartość indywidualna). Poza składem energetycznym liczy się także ilość posiłków i ich skład. 
Dziennie powinno przyjmować się od 3 do 5 posiłków o składzie:
  • białko 15 - 20%,
  • tłuszcze 30 - 35%,
  • węglowodany 40 - 50%.



Piśmiennictwo
1.  Cukrzyca [w:] Interna Szczeklika. Podręcznik chorób wewnętrznych 2013. medycyna Praktyczna, Kraków 2002, 1353-1394.

środa, 12 listopada 2014

Cukrzyca jest słodka? Część 1


Polska znajduje się w czołówce Europy. W roku 2012 liczba chorych na cukrzycę przekroczyła 3 miliony, a wynik ten daje nam czwartą pozycję wśród państw Europy. Diabetycy żyjący w Polsce stanowią około 11% społeczeństwa, czym przebijamy noty światowe (~8,3%) i europejskie (~8,4%).


Cukrzyca nie boli

No właśnie. Paradoksalnie pacjenci lubią choroby, które dają wyraźne objawy - najlepiej, jak coś boli. Wtedy łatwiej zgłosić się do lekarza i opowiedzieć o problemie. Często pozwala  to uniknąć powikłań lub innych konsekwencji zaniedbania choroby. Gorzej jest w przypadku cukrzycy, ona nie boli! Choć wraz z rozwojem zaburzeń metabolicznych pojawiają się objawy, są one dyskretne i często możemy je zlekceważyć. 
Według szacunków epidemiologicznych, w roku 2030 na świecie będzie około 360 milionów diabetyków. Alarmująca jest obserwacja, że chorobowość zwiększa się we wszystkich grupach wiekowych, najbardziej narażone są osoby między 45 a 64 rokiem życia. Z ogólnej liczby chorych, 50-60% stanowią pacjenci z rozpoznaną chorobą, a pozostałe punkty procentowe tworzą osoby z chorobą nieznaną. I to jest duży problem!



Cukrzyca? Cukier?

W zasadzie czym  jest cukrzyca? Czy są to kryształki cukru krążące we krwi? Nie, ponieważ:

Cukrzyca (łac., ang. diabetes mellitus) jest grupą chorób metabolicznych charakteryzujących się hiperglikemią wynikającą z defektu wydzielania lub działania insuliny. Przewlekła hiperglikemia w cukrzycy wiąże się z uszkodzeniem, zaburzeniem czynności i niewydolnością różnych narządów, szczególnie oczu, nerek, serca i naczyń krwionośnych.definicja WHO

Czym jest hiperglikemia? Jest to podwyższony poziom glukozy we krwi powyżej 100 mg/dl przy badaniu na czczo.

Przed chorobą stoi fizjologia

Zanim opowiem Wam o cukrzycy, trzeba wspomnieć o fizjologii wydzielania i działania insuliny. Pozwoli to na zrozumienie procesów, jakie zachodzą w zaburzeniach metabolicznych glukozy. Fizjologia przemian glukozy będzie tematem pierwszej cześci artykułu o cukrzycy.

Przemiany glukozy
Gdybyśmy usunęli z codzinnych czynności spożywanie posiłków, stracilibyśmy chyba 80-90% przyjemności dnia. Pączuś, ciasteczko czy pizza lub kotlet schabowy poszłyby w zapomnienie. Na szczeście tak nie jest!
Kiedy spożywamy posiłek, ulega on trawieniu w świetle przewodu pokarmowego. Cukry rozkładane są już w jamie ustnej, a końcowy etap trawienia następuje w dwunastnicy (proksymalna część jelita cienkiego). Duże cząsteczki sacharydów hydrolizowane są do di- i monosacharydów, które następnie są wchłaniane w jelicie cienkim. Glukoza pozyskana ze strawionego pokarmu trafia do krwioobiegu (początkowo przez żyłę wrotną do krążenia systemowego).
Wchłonięta glukoza metabolizowana jest w komórkach ustroju. W hepatocytach, miocytach i komórkach tłuszczowych proces ten zależy od insuliny, natomiast neurocyty czy erytrocyty radzą sobie same. 50-70% wchłoniętej glukozy przejmuje tkanka mięśniowa, a reszta dzielona jest dla pozostałych komórek. 
Po co komórce glukoza? Stanowi ona pokarm i źródło energii dla wielu przemian. W wyniku reakcji enzymatycznych powstają związki wysokoenergetyczne (głównie pod postacią ATP), które przenoszą energię niezbędną dla innych reakcji. Zablokowanie dostawy glukozy prowadzi do zachamowania czynności komórki i obumarcia komórki. 

Trzustka - insulina - glukagon
Jak zapewne sami się domyślacie, ktoś musi regulować wychwyt glukozy. Stacją zarządzającą jest trzustka, która produkuje dwa zastępy oddziałów regulatorowych - insuliny i glukagonu.
Wysokie stężenie glukozy we krwi pobudza komórki beta trzustki do produkcji insuliny - hormonu, który obniża steżenie cukru we krwi. Insulina wydzielana jest dwufazowo:
  • faza szybka - trwa do 10 minut, jest to wyrzut hormonu zgromadzonego w ziarnistościach komórek beta,
  • faza późna - wydzielanie hormonu syntezowanego de novo.

Insulina krążąc we krwi łączy się ze swoistymi receptorami (nie na wszystkich komórkach, a m.in. tych, któe podano wyżej). Pobudza to komórkę do przyspieszonego wychwytu glukozy (przez rekrutację i wbudowanie receptorów dla tego cukru w błonę komórkową). W ten sposób komóka "wyjada" cukier z krwi.
Naturalnym efektem będzie spadek glukozy we krwi do niskiego poziomu. Jest to sygnał dla drugiego zastępu trzustki - glukagonu.
Glukagon jest produkowany przez komórki alfa trzustki. Hormon odpowiada za podwyższenie stężenia cukru we krwi. W tym celu pobudza komórki wątroby do uwalniania glukozy i/lub inne kompartmenty organizmu mogące dostarczyć energii (tkanka tłuszczowa, mięśnie).
Nieustanna rywalizacja insuliny i glukagonu reguluje prawidłowe stężenie cukru we krwi. Jest to kwestia podstawowa dla utrzymania homeostazy ustroju i zachowania zdrowia.
A jeśli chodzi o cukrzycę, jest ona powodowana defektem lub leniwym działaniem insuliny. O tym przeczytacie w następnym artykule...




Piśmiennictwo
1. 1.  Cukrzyca [w:] Interna Szczeklika. Podręcznik chorób wewnętrznych 2013. medycyna Praktyczna, Kraków 2002, 1353-1394.