Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Profilaktyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Profilaktyka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 listopada 2015

Akcja CUKRZYCA! Edukacja i profilaktyka w 7 dni.

14 listopada to Światowy Dzień Cukrzycy. Chcesz dowiedzieć się więcej?


Cukrzyca, szczególnie cukrzyca typu 2, określana jest jako współczesna pandemia. Na świecie cierpi na nią około 230 milionów osób! Najważniejszą bronią w walce z tą chorobą jest wiedza, zarówno osób już chorych, jak i świadomość problemu w społeczeństwie. Dzięki odpowiedniej edukacji jesteśmy w stanie zapobiegać i wcześnie wykrywać cukrzycę. 

Dlatego portal dietapacjenta.plzdrowewyzwanie.pl we współpracy z blogiem Think Healthy proponują Wam 7 dni edukacji i profilaktyki cukrzycy. Dołącz do wydarzenia na facebooku, skorzystaj z informacji przygotowanych specjalnie dla Ciebie, włącz się aktywnie w promowanie wiedzy na temat cukrzycy! Serdecznie zapraszamy!



niedziela, 23 sierpnia 2015

5 ciekawostek, o których nie słyszałeś!

dietapacjenta.pl publikuje na swoim profilu ciekawostki żywieniowe, które często zaskakują! Sprawdź, czy wiedziałeś, że...







niedziela, 16 sierpnia 2015

Co powinien powiedzieć Ci lekarz?


Pierwiastki stosowane w medycynie nuklearnej znajdują się pewien czas w naszym organizmie. Czy to znaczy, że stanowimy zagrożenie dla otoczenia? O czym lekarz powinien nas poinformować, zanim zaprosi do połknięcia kapsułki? Na te pytania odpowiada dr n.med. Diana Jędrzejuk.


TH: Czy pacjenci boją się izotopów?
Dr n. med. Diana Jędrzejuk: Niestety tak. Strach przed izotopami niekiedy potęgują sami lekarze kierujący na badania. Jeśli lekarz kierujący ma odpowiednią wiedzę i potrafi wytłumaczyć ideę badań prostym językiem – pacjenci, oczywiście że z obawą, ale nie z paniką zjawiają się na takiej procedurze. Nie zapomnę i innej sytuacji – młoda dziewczyna z rozpoznanym rakiem brodawkowatym tarczycy, już po operacji i po leczeniu jodem radioaktywnym wysokimi dawkami, powiedziała zupełnie spokojnie, że jest to najprzyjemniejsze leczenie nowotworu jakie mogło ją spotkać. Nie ma żadnych objawów ubocznych typowych dla chemio- czy radioterapii. Połyka się kapsułkę i już. A że trzeba pozostać później kilka dni w szpitalu, to nic nadzwyczajnego. Pacjenci i lekarze źle interpretują zalecany brak kontaktu z dziećmi po podaniu np. jodu radioaktywnego w ambulatoryjnej terapii łagodnych chorób tarczycy. Starsze kobiety nie zgadzają się na leczenie, bo utrudni to kontakt własnymi dziećmi. A przecież tu chodzi o dzieci w sensie społecznym, a nie rodzinnym. Zalecenia z kręgu ochrony radiologicznej pacjenta po leczeniu dotyczą jedynie izotopów promieniowania gamma. Np. leczenie pewnego typu chłoniaków preparatem zawierającym radiokatywny itr (jedynie promieniowanie beta) polega na kilkuminutowym podaniu dożylnym i powrocie pacjenta na oddział bez żadnych istotnych zasad związanych z ochroną przed promieniowaniem. Strach przed promieniowaniem związany jest najczęściej z nieprawdziwymi informacjami powielanymi przez media. Niespełna rok temu wykupiono całe zapasy płynu Lugola z aptek na wieść o (domniemanym) wybuchu w elektrowni na Ukrainie, podczas gdy chodziło o planowe wygaszenie reaktora. Chcę też podkreślić, że cała buteleczka płynu Lugola standardowo starczyłaby dla mieszkańców jednej klatki schodowej, a nie dla jednej osoby. Przestrzegam też przed niekontrolowanym piciem płynu Lugola w celach innych, niż blokowanie tarczycy (stosowane przy użyciu jodu radioaktywnego w połączeniu z nośnikami do diagnostyki i leczenia innych chorób niż choroby tarczycy, np. do pheochormocytoma). Historycznie mamy złe wspomnienia zarówno po Hiroshimie, Nagasaki czy Czarnobylu. Różnica polega na tym, że medycyna nuklearna stosuje izotopy w celach leczniczych przy wnikliwie ocenianych wskazaniach i dość precyzyjnie ustalanych dawkach. Jestem wręcz pewna, że stosowanie każdego leku kupowanego w aptece, nawet na receptę, nie wymaga analizy tak wielu czynników, wykonania tylu badań i oceny wskazań do jego stosowania jak zastosowanie izotopu.  


TH: A co z lekarzami, może i wśród nich są sceptycy?
Dr n. med. Diana Jędrzejuk: Nie zajmuję się ciemnogrodem. Być może są lekarze, którzy nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć, że istnieje technika PET czy scyntygrafia konwencjonalna, choć osobiście wydaje mi się to nieprawdopodobne. Coraz więcej lekarzy specjalizujących się musi odbyć staże cząstkowe z medycyny nuklearnej (reumatologia, endokrynologia, kardiologia, radiologia). Wtedy przecież można popytać u źródła lub też zobaczyć efekty leczenia. O diagnostyce nie wspomnę, bo widać szczególnie po młodych lekarzach, że diagnozują jedno schorzenie (nie mówię tutaj o sytuacjach zagrożenia życia) wszelkimi dostępnymi metodami jednoczasowo, co stwarza możliwość narażenia pacjenta wręcz na chorobę popromienną. I chodzi mi tylko o stosowanie promieniowana X, a nie ściśle wyliczonych aktywności podawanych w diagnostyce i leczeniu izotopowym. Każde użycie promieniowania musi być przemyślane. I jest. Problem zaczyna się przy konieczności sięgnięcia po kolejne badania. W przypadku medycyny nuklearnej raz podany izotop pozwala na wykonanie wręcz nieskończonej ilości akwizycji. Dodajmy, że zarówno do diagnostyki i terapii są przepisy prawne regulujące maksymalne stosowane dawki. A Zakłady Medycyny Nuklearnej od lat podlegają ścisłej kontroli Państwowej Agencji Atomistyki. Podkreślić należy, że u nas promieniuje raz podany izotop a nie urządzenie, które rejestruje rozkład izotopu w narządzie.


TH: Co się dzieje z pierwiastkiem po jego przyjęciu do organizmu? Czy zagrażam innym osobom?
Dr n. med. Diana Jędrzejuk: Pierwiastki dzielą los leków, które otrzymujemy doustnie czy dożylnie. Większość używanych radiofarmaceutyków w diagnostyce dociera do narządów docelowych, zatrzymuje się tam na chwilę i jest szybko z nich wymywane, a następnie wydalane z moczem. Tak zachowuje się technet – emiter promieniowania gamma -  najlepszy i najbardziej popularny izotop  do diagnostyki. Idealny izotop do diagnostyki ma:
  • emitować jedynie promieniowanie gamma, 
  • być o ograniczonym zasięgu w tkankach, 
  • nie narażać otoczenia chorego.
Połączenie ze specyficznymi nośnikami kieruje pierwiastek do odpowiedniego narządu. A że czas połowicznego rozpadu jest krótki (ok. 6 godzin), w przypadku wykonania badania rano, nie skutkuje to koniecznością izolacji od dorosłych członków rodziny.
Przykładowo – wykonanie scyntygrafii tarczycy powoduje wychwyt ok. 5% technetu, po 6 godz. mamy nawet mniej niż 2,5% podanej dawki, kilkakrotne oddanie moczu i nie ma śladu po izotopie. Technet nie bierze udziału w przemianach dokonujących się z udziałem jodu w tarczycy. Zresztą nie lubię demonizować izotopów. Zdecydowanie większą dawkę otrzymuje przeciętny obywatel z promieniowania kosmicznego, ziemskiego, promieniowania ścian w budynkach (radon) niż działalności medycznej. Proszę sobie pomyśleć jak narażone na promieniowanie bywają osoby, które często latają samolotem. I czy ktoś o tym myśli? A dawka taka może być ponad 100 razy wieksza niż ta, którą się otrzymuje średnio przebywając w miastach w Polsce!


TH: A co z dziećmi? Osoba leczona w ten sposób powinna unikać ich obecności?
Dr n. med. Diana Jędrzejuk: Np. jod radioaktywny mając czas połowicznego rozpadu ok. tygodnia, który emituje promieniowanie beta i gamma, wymusza pewnego rodzaju izolację pacjenta od dzieci w wieku od zera do lat kilkunastu (również w zależności od tego czy dzieci te wymagają bliskiej opieki, mieszkają w osobnym mieszkaniu ale w jednym domu i spędzają z naszymi pacjentami po terapii praktycznie cały dzień; wszystko rozpatruje się zawsze indywidualnie). Mówimy teraz o terapii jodem radioaktywnym. Oczywiście specjalnie są chronione przed promieniowaniem kobiety w ciąży. Czyli ciąża jest przeciwwskazaniem do stosowania izotopów, a pacjenci po podaniu radiojodu nie powinni się kontaktować (mieszkać, być długo w bliskiej odległości) z kobietami w ciąży. Najbardziej na promieniowanie narażone są komórki, które się dzielą – czyli mówiąc wprost: organizmy rosnące, a nie osoby w wieku starczym czy podeszłym. Czas izolacji i odległość od osoby, która przyjęła leczenie jest zależny od aktywności jodu w połkniętej kapsułce. Zawsze funkcjonuje zasada, że promieniowanie zmniejsza się wraz z kwadratem odległości powinna być brana pod uwagę.
Zupełnie z drugiej strony kilkunastodniowe dzieci mogą mieć wykonaną np. scyntygrafię nerek (z powodu wodonercza czy braku jednej nerki w typowym położeniu w usg). Narażenia małego pacjenta jest niższe, niż w przypadku urografii. I mówimy tu znów o stosowaniu bezpiecznego technetu w diagnostyce. Wszystko zależy więc od tego, jaki stosujemy izotop i w jakim celu. Podkreślać należy na każdym kroku, że podawane aktywności nie są dowolne a ściśle określone prawnie.


TH: Jak długo pierwiastek działa w organizmie pacjenta?
Dr n. med. Diana Jędrzejuk: To oczywiście zależy. Im więcej pacjent wypije płynów tym szybciej wydali niezwiązaną z organem docelowym część izotopu. Reszta zależy od czasu połowicznego półtrwania samego izotopu, od obrotu jodu w tarczycy i promieniowrażliwości samego pacjenta.

TH: Jak jest wydalany?
Dr n. med. Diana Jędrzejuk: W znakomitej większości izotopy wydalane są przez nerki. Jest kilka stosowanych izotopów, które eliminowane są tylko przez przewód pokarmowy (np. rad 223) czy w małym procencie przez przewód pokarmowy a reszta z moczem (gal 67). Nie chcę wspominać o innych drogach eliminacji typu ślina czy pot, bo stanowi to znikomą część. Każdy pacjent otrzymuje pisemne i ustne zalecenia, jak należy się zachować po przyjęciu izotopu.
Nie można chyba obrażać pacjenta mówiąc, że należy zmieniać codziennie bieliznę osobistą lub myć ręce po wyjściu z toalety, a gotując smaczną owsiankę w żłobku nie próbować jej tą samą łyżką, która wędruje potem, bez umycia, z powrotem do garnka. Niemniej jednak, kwestie te są ujęte w pisemnych zaleceniach. W niektórych przypadkach konieczna jest edukacja całej rodziny. Nie zapomnę sytuacji, kiedy pacjent, który miał obiektywne problemy z połykaniem (był po raku, z tracheostomią) wzbudził taką litość we własnej rodzinie, że postanowili spytać czy mógłby dostać kapsułkę wprost do rurki tracheostomijnej. Do dzisiaj jak to wspomnę to mam ciarki na plecach. Kapsułka jodu radioaktywnego jest mała, „zamykana”, standardowa. I normalny pacjent połykający na co dzień wiele tabletek, nie ma żadnych powodów do obaw, że akurat ta kapsułka będzie inna. I nie jest to żadna „kapsuła”, jak mawiają pacjenci. Po takim leczeniu należy koniecznie napisać zwolnienie z pracy, zawsze jeśli się pracuje z małymi dziećmi lub kobietami w ciąży (np. położna, pielęgniarka, przedszkolanka, lekarz ginekolog-położnik) ale również wtedy, gdy np. pracuje się „przy taśmie” 10 godzin mając w odległości mniejszej niż metr z prawej i lewej strony wciąż tę samą osobę. W leczeniu izotopami wymagane jest poświęcenie dużej ilości czasu na wytłumaczenie wszystkiego, co wiąże się z izotopami i zachowaniem pacjenta po przyjęciu izotopu. I zawsze ostatnią rzeczą, jaką pacjent w leczeniu ambulatoryjnym ma do wykonania w Zakładzie Medycyny Nuklearnej jest przyjęcie izotopu. Pacjent ma to zrobić świadomie, po rozwianiu wszelkich wątpliwości i uzyskaniu wszelkich informacji. Również dlatego, że po podaniu izotopu staje się on ruchomym źródłem promieniowania i pozostawanie z naszym personelem niepotrzebnie i dodatkowo naraża nas na promieniowanie.   

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Mity Medyczne (10) - Zimna kąpiel na upalne dni

Upalne dni mobilizują nas do poszukiwania ochłody. Część osób sądzi, że zimny prysznic przyniesie ukojenie. Czy to prawda, że zimna woda przynosi ulgę i przyjemne orzeźwienie? Czy taki efekt trwa długo? Sprawdźmy! 


Czujniki temperatury

W ludzkiej skórze znajduje się wiele różnych receptorów. Wśród nich są takie, które odpowiadają za czucie ciepła i zimna. Nazywamy je termoreceptoramiTo dzięki nim wiemy, że żelazko jest za gorące, a woda zbyt chłodna, by pływać. Zdolność odczuwania temperatury została wykształcona w toku ewolucji jako mechanizm obronny, pozwalający przetrwać w zmiennych warunkach środowiska zewnętrznego. Ich podstawowym zadaniem jest ochrona przed hipotermią, czyli zbyt niską temperaturą organizmu.  Skomplikowane funkcjonowanie receptorów choć ważne, jest niedokładne. Działają one jak czujniki, które zaokrąglają odczytywane wskazania do pełnych wartości. Nie potrafimy więc dokładnie określić, jaką temperaturę czujemy. Receptory odbierają informację, która przetwarzana jest na proste komendy: "gorąco", "ciepło", "chłodno" lub "lodowato". Ciekawostką jest, że receptory te są wrażliwsze na zimno, niż na ciepło. 
Termoreceptory są zakończeniami komórek nerwowych, które po zebraniu informacji, wysyłają ją do mózgu. Mózg, a dokładnie jego część zwana podwzgórzem, adaptuje organizm do danej temperatury. O regulacji temperatury ciała i gorączce, przeczytasz tutaj.
Poniższe ryciny przedstawiają ciepłotę skóry poszczególnych części ciała: 
temperatura powietrza          20 st.C                                 30 st.C


Zimna kąpiel dla ochłody?

Zimna woda powoduje skurcz naczyń krwionośnych w skórze, co zmniejsza przepływ krwi. Efekt ten powoduje ochłodzenie, bowiem krew nie ogrzewa tej tkanki. Niestety, zimna kąpiel przynosi krótkotrwałą ulgę i orzeźwienie, a nawet odwrotny efekt! Po wyjściu z wody i wyschnięciu może nastąpić zwielokrotnienie odczucia gorąca. Dzieje się tak z kilku powodów:
  • pomiędzy ciepłotą skóry a otoczeniem wzrasta różnica temperatury,
  • następuje gwałtowne rozszerzenie naczyń krwionośnych i krew gwałtownie ogrzewa skórę,  
  • gruczoły potowe potrzebują kilku minut, by znów chłodzić nasze ciało. 
W rezultacie szybko robi nam się gorąco i odczuwamy okresowo większy dyskomfort, jak przed zimną kąpielą. 

Więc jak sobie radzić z upałem?

Dobrym rozwiązaniem jest picie ciepłych napojów, jak herbata lub kawa. Dlaczego nie powinniśmy sięgać po zimne soki? Chłodny napój oziębia nasz organizm, który chcąc utrzymać właściwą temperaturę, produkuje ciepło! W upały powinniśmy pamiętać o właściwym nawodnieniu. Zaleca się picie wody lub wody z sokiem, np. lemoniady. Ilość niezbędnego płynu, jaki należy wypić, można obliczyć z prostego wzoru:

W trakcie upałów powinniśmy także zmienić naszą dietę. Należy zmniejszyć spożywanie czerwonego mięsa, którego metabolizm zabiera dużo wody z naszego organizmu. Posiłki warto wzbogacać w świeże owoce i warzywa. Dostarczają one wody oraz soli mineralnych, które tracimy podczas pocenia. 
Skuteczną ochłodę przynosi zraszanie(!) powierzchni skóry letnią wodą. Woda parując odbiera dużo ciepła, dzięki czemu jest nam chłodniej. 
Ciekawostka: czy wiesz dlaczego cukierki mentolowe przynoszą ochłodę? Mentol działa w jamie ustnej na receptory zimna, które są wrażliwe na temperaturę poniżej 25 stopni Celsjusza! 

sobota, 4 lipca 2015

10 wskazówek na upał

Letnia pogoda towarzyszy nam już od kilku dni. Już niebawem słupki termometrów wskażą powyżej 35 kresek. Długie kąpiele słoneczne nie są zdrowe dla naszej skóry. Zbyt długi odpoczynek w upale może spowodować przegrzanie organizmu. Miej słońce pod kontrolą!


10 wskazówek na upał

1. Wystrzegaj się oparzeń
Zadbaj o to, by Twoja skóra nie była zbyt długo na słońcu. Intensywne opalanie doprowadza do poparzenia i stanu zapalnego skóry. Dzięki temu, zamiast cieszyć się opalenizną, walczysz z bólem!

2. Unikaj słońca w południe
Słońce najmocniej wpływa na naszą skórę pomiędzy godziną 11 a 15. jeśli przebywasz wtedy na dworze, osłaniaj swoją skórę.

3. Używaj kremów z filtrem UV
Wybieraj kremy z wysokim filtrem UV, szczególnie w pierwszych dniach opalania. Zacznij od UV 50+.

4. Nasmaruj skórę wcześniej
Użyj kremu z filtrem UV 20 minut przed opalaniem i nie oszczędzaj na kremie. Prawidłowo zastosowany kosmetyk powinien grubą warstwą pokrywać skórę. Błędem jest intensywne wcieranie kremu.

5. Jeden raz to za mało
Jednokrotne posmarowanie kremem z filtrem UV nie zabezpiecza na cały dzień. Powtarzaj zabieg co 2-3 godziny.

6. Chroń oczy
Noś okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV.

7. Nakryj głowę
Podczas kąpieli słonecznych, ważna jest ochrona głowy. Nadmierne przegrzanie mózgu może doprowadzić do udaru cieplnego!

8. Pij wodę
Bardzo ważne, aby w upały pić dużo płynów. Poleca się wodę lub ciepłe napoje. Tak! Ciepła herbata także działa chłodząco! W ciągu dnia zaleca się wypicie około 2-3 litrów płynów.

9. Omijaj solarium
Kiedy na dworze świeci słońce, sztuczna opalenizna nie jest Ci potrzebna.

10. Badaj skórę
Jeśli masz na skórze znamiona, badaj je regularnie u dermatologa.

sobota, 9 maja 2015

Eko dieta bezglutenowa? Modne wariactwo!?

Eko jedzenie, eko budownictwo, eko hodowla. I co jeszcze eko? Dieta! Modna dieta eko, wege, bezglutenowa. Czym jest gluten? Większość hipsterów lub wariatów gluten free nie wie. Ale wybierają produkty bez glutenu, bo koledzy tak jedzą. A koledzy wiedzą coś więcej? Nie, wiedzą tylko, że jest to jedzenie eko. Drogie, modne i eko.


Hipsterzy, głupki i ludzie chorzy

Czasami się denerwuję, kiedy widzę lub słyszę bzdurne porady zdrowotne. W zasadzie to denerwuję się zawsze w takich sytuacjach. Z jednej strony powinienem się cieszyć: skoro widzę błąd to mogę napisać artykuł i przekazać prawidłową wiedzę. Z drugiej strony patrzę na tłum oszołomów, którzy i tak wybiorą modę. Tak właśnie było w odniesieniu do glutenu.
Dieta bezglutenowa była 2. najważniejszym trendem w jedzeniu, jaki zauważył w ubiegłym roku magazyn TIME.
natemat.pl
Kto obecnie nie je produktów zawierających tę magiczną i "szkodliwą" substancję? Hipsterzy, głupki i chorzy. Dwie pierwsze grupy połączę, to znaczy pominę... Skupię się na pacjentach. Otóż jest taka grupa ludzi, którzy rzeczywiście przestrzegają i muszą przestrzegać diety bezglutenowej. I większości wcale się to nie podoba, choć z czasem przyzwyczajają się do takiego stylu życia.

Gluten

Powinienem w tym artykule używać zamiennika dla słowa gluten w postaci sami wiecie co! Skoro ta substancja odpowiada za tycie, choroby, nowotwory, siwe włosy i brudne okna, zachowanie ostrożności byłoby na miejscu. Niestety, kolejny już raz pójdę pod wiatr i będę kusił... los. Więc zaczynamy: kto wie, co to jest gluten, ręka do góry! Aha, w zasadzie i tak nie zobaczę, kto się zgłosił. W takim razie pozwolę sobie opowiedzieć: dawno temu, za górami...
Gluten to grupa białek roślinnych: gliadyny i gluteiny, które naturalnie występują w ziarnach pszenicy, żyta i jęczmienia. Niewielkie ilości znajdziemy w ziarnach owsa.
Problem pojawia się wtedy, gdy na scenę wchodzi człowiek. Technologiczna obróbka pożywienia, jego przetwarzanie, ulepszanie i mieszanie powoduje, że gluten pojawia się w wielu produktach. Jest to wynik umyślnego połączenia lub zanieczyszczenia pokarmu gluteiną i gliadyną. Z tego powodu mięso mielone, wędliny, słodycze, piwo czy jogurty mogą zawierać gluten.

Czasami gluten jest zabroniony

Jak wspomniałem wcześniej, zdarzają się sytuacje, kiedy gluten jest zabroniony. Taki zakaz nakłada na pacjenta lekarz, dbając o zdrowie i komfort życia podopiecznego. Kiedy tak się dzieje?
Dietę eliminacyjną dla glutenu włączamy w przypadku rozpoznania celiakii (inne określenia to: choroba trzewna, enteropatia z nadwrażliwości na gluten). Schorzenie to polega na produkcji swoistych przeciwciał, które niszczą kosmki jelita cienkiego. Proces ten doprowadza do 
  • przewlekłego stanu zapalnego, 
  • zmian architektonicznych w ścianie jelita 
  • i utraty powierzchni wchłaniania substancji odżywczych. 
Chociaż choroba jest poważna, możemy ją łatwo ograniczyć stosując radykalną dietę bezglutenową. 
Wśród chorób powiązanych z glutenem wyróżniamy:
  • chorobę Duehringa,
  • ataksja glutenowa,
  • nadwrażliwość i alergia na gluten.

Czy zdrowo jest nie jeść glutenu

Osoby zdrowe, u których nie potwierdzono nietolerancji glutenu, nie powinny wykluczać tego składnika z diety. Pomyślcie sami, jaki jest sens? Skoro dany produkt nie szkodzi, nie powoduje odległych następstw, to po co go ograniczać? Z medycznego punktu widzenia, nie jest to poprawne rozwiązanie. Badania naukowe nie wykazały ochronnego działania diety "na wszelki wypadek".
Zwróćcie uwagę na inny aspekt. Gluten towarzyszył nam od czasów, kiedy zaczęliśmy uprawiać zboża. Nieprzerwanie był spożywany do czasów nastania nowej mody. Zanim skupiliśmy się na tym produkcie, nikt nie protestował, by go nie jeść. A więc sami widzicie, że to nasza fanaberia.
O ile nie ma takiej konieczności, nie powinniśmy wykluczać z naszej diety gamy produktów, jaką są na przykład produkty zbożowe, bogate w witaminy z grupy B, odpowiadające między innymi za pracę układu nerwowego, wygląd skóry czy pracę mięśni.Jeśli nie musimy przechodzić na trudną i kosztowną dietę bezglutenową, nie róbmy tego.
foch.pl

Glutenowa żyła złota

Pozostaje pytanie, dlaczego moda gluten free zyskała taką popularność? Działania uświadamiające czym jest celiakia ocuciły duże koncerny spożywcze. Początkowo firmy skupiły się na chorych i to dla nich produkowały nowe, tańsze i smaczniejsze produkty. Kiedy kampania okazał się złotym jajem, ktoś wpadł (najprawdopodobniej ten ktoś siedział w wygodnym, skórzanym fotelu, pijąc kawę w swoim biurze na 34 piętrze szklanego wieżowca) na pomysł propagowania diety bezglutenowej wśród zdrowych. Moda, hipsterstwo i chęć bycia eko zrobiły swoje. Produkty free zalały cały świat i trafiły na stoły fascynatów. 
Cena produktów gluten free jest znacznie wyższa od ceny standardowych produktów. Dzięki ogromnemu popytowi, biznesmeni kąpią się w pieniądzach konsumentów. A wśród konsumentów wciąż żywe jest przekonanie: im droższe tym lepsze i zdrowsze.


Think Healthy jest także na facebooku i twitterze. Odwiedź i dołącz!



wtorek, 21 kwietnia 2015

Paramedycyna z Facebooka: to zagraża życiu!

Realizując główne założenie bloga Think Healthy, widziałem i czytałem wiele "mądrości". Nie są mi straszni antyszczepionkowcy, homeopaci, twórcy oryginalnych mitów medycznych, czy zwolennicy medycyny ludowej. Jednak to, co wpadło w moje ręce... obudziło pierwotny instynkt "ratuj się kto może". Piszę o tym dla Was, abyście nie dali się oszołomić.


Totalne Bzdury w praktyce

Czy ktoś z Was spotkał się z Totalną Biologią w praktyce? Początkowo usłyszałem o "tym czymś" od koleżanki, która zaprosiła mnie do takiej grupy na Facebooku. Pomyślałem sobie: "biologię już zdawałem na maturze, po co teraz powtórka biologii?". No i na moje szczęście a szkodę ogółu, grupa ta nie zajmuje się odświeżaniem wiedzy biologicznej. To... kolejny paramedyczny twór lub sekta, która zbiera zagubionych pacjentów. Nie byłoby problemu, gdyby poziom tamtejszych rozmów dorównywał temu z for internetowych (gdzie i tak wartość merytoryczna leży w rynsztoku). W tej społeczności grupa (de)mentorów rozwiązuje przypadki kliniczne, często bardzo poważne! Oni jawnie zagrażają zdrowiu lub życiu!

Filozofia z krainy Hadesa

Czym jest Totalna Biologia w praktyce? To nie tylko wesoła grupa na portalu społecznościowym. Jest to rozbudowana filozofia wywodząca się z Nowej Medycyny Germańskiej dra Hamera
Jedna z głównych tez koncepcji Totalnej Biologii mówi o tym, że choroba nie jest błędem natury lecz najlepszym rozwiązaniem mózgu na utrzymanie organizmu przy życiu. Nasz mózg nigdy się nie myli i nie pracuje bez potrzeby, zawsze wybierając rozwiązanie doskonałe biologicznie. Każda dolegliwość jest więc przystosowaniem organizmu do istniejących warunków; będąc pozornym problemem dla człowieka, w rzeczywistości stanowi jego biologiczny atut.
virgobooks.pl
Jak widać, jest to zupełne zaprzeczenie stanowiska współczesnej medycyny klinicznej. W rozumieniu Totalnej Biologii (TB) choroba jest czymś fizjologicznym - lekarze w przypadku dysfunkcji mówią o patologii. Osobiście przekonuje mnie naukowe podejście. Jeśli coś się psuje, oznacza to zaburzenie homeostazy, oznacza błąd i jest czymś niepożądanym.

Absurd goni absurd

Jeśli kiedyś zastanawialiście się, dlaczego kogoś dotyka choroba nowotworowa, TB spieszy z odpowiedzią:
Twórcy metody zaprzeczają myśleniu, że w ciele mogą rozwijać się jakiekolwiek komórki bez kontroli i zarządzania ze strony mózgu. Nowotwór nie jest więc odrębnym bytem, który „zaatakował” organizm, lecz tak jak każda inna choroba, jest zaplanowaną akcją mózgu. Tak samo jak mózg powołał komórki rakowe do działania, tak odwoła ich działanie, jeśli zostaną stworzone odpowiednie warunki i rozwiązany konflikt.
virgobooks.pl 
Tak więc, Twój mózg zaplanował długotrwałą walkę z nowotworem, był świadomy chemioterapii, powikłań i trudności. Wszystko wskazuje na to, że masz cierpieć - bo tak! Chyba, że zaczniemy masowo amputować mózgowie: to może być jakieś rozwiązanie. Zacznijmy od przedstawicieli TB.

Skąd bierze się choroba wg Totalnej Biologii

Jak się okazuje, można łatwo poznać przyczyny wszystkich chorób. To dziwne, że naukowcy byli obojętni na proste rozwiązania. Czyżby przemawiała przez nich naukowa ignorancja? Tymczasem:
Twórcy metody zaprzeczają myśleniu, że w ciele mogą rozwijać się jakiekolwiek komórki bez kontroli i zarządzania ze strony mózgu. Nowotwór nie jest więc odrębnym bytem, który „zaatakował” organizm, lecz tak jak każda inna choroba, jest zaplanowaną akcją mózgu. Tak samo jak mózg powołał komórki rakowe do działania, tak odwoła ich działanie, jeśli zostaną stworzone odpowiednie warunki i rozwiązany konflikt.
virgobooks.pl 
A więc:
  • jeśli w dzieciństwie spotkało Cię coś przykrego, możesz później chorować,
  • jeśli ktoś krzywo na Ciebie spojrzał, będziesz cierpiał,
  • jeśli bliscy nie darzą Cię wystarczająco silnym uczuciem, 
  • albo coś, gdzieś, kiedyś poszło nie tak, masz przechlapane. 

Zagrożenie zdrowia i życia

Dzisiejszy artykuł jest całkiem poważny i nie mam na celu wyśmiania medycznych dewiacji. Poniżej zaprezentuję kilka przykładów rozumowania Totalnej Biologii i krótko skomentuję, dlaczego jest to niebezpieczne.

Przypadek 1 - żyły na całym ciele

Prześwitywanie naczyń żylnych przez skórę nie jest niepokojące, o ile naczynia nie są powiększone lub bolesne. Każdy z nas ma widoczne żyły w jakimś miejscu ciała. W tym przypadku należy wspomnieć o żylakach, które są dużymi rozdęciami naczyń żylnych. Może o to chodziło autorowi pytania?

Przypadek 2 - perlak

Perlak jest to guzowaty twór powstający w uchu środkowym, który jest przyczyną przewlekłego zapalenia. Zmiana składa się z prawidłowych lub zmienionych komórek tkanki ucha środkowego. Leczeniem jest zabieg otochirurgiczny.

Przypadek 3 - trądzik różowaty

Trądzik różowaty to przewlekła i zapalna choroba skóry twarzy - zwykle zajmuje jej środkową część. Trądzik różowaty rozpoczyna się od rumienia, a później pojawiają się grudki i krosty. Diagnozowanie choroby i leczenie powinno przebiegać pod kierownictwem lekarza dermatologa.

Przypadek 4 - gluten przyczyną całego zła

Oto przykład, jak łatwo można skrzywdzić dziecko. Zabrać mu gluten (chociaż nie ma do tego wskazań, koszmary nie świadczą o nietolerancji glutenu), nabiał (jak będzie się dziecko rozwijało?) oraz słodycze. Co w takim razie, jeśli i nam śnią się koszmary? Mam lepsze rozwiązanie - nie kłaść się spać!

Przypadek 5 - guz i kurz

teraz warto zadać sobie pytanie: po co czujność onkologiczna? Wystarczy posprzątać wszystkie kąty w naszym domu, odkurzyć dywan i po sprawie. Chyba, że chodzi o inne brudy? Całkiem poważnie: nigdy nie wolno bagatelizować takiego wyniku USG i należy dokończyć diagnostykę. Tylko konsultacja lekarska powinna prowadzić pacjenta, odrzućmy szamanów.

Przypadek 6 - i tak to się kończy

Na szczęści finał ma miejsce w szpitalu. Nie wiadomo jednak, ile czasu pacjent stracił przez porady TB. Przerażające, że "koledzy" jeszcze na koniec podrzucają oświecone artykuły. Czy to jest etyczne?

Podsumowując

Wyzuty z energii i załamany tym, co czytam na łamach Totalnej Biologii, pokuszę się o parę zdań podsumowania. Warto zostawić medycynę dla tych, którzy tematem się zajmują i mają odpowiednie kwalifikacje. My jako pacjenci nie powinniśmy deptać medycyny klinicznej i uciekać się do magii i praktyk szamana. XXI wiek zobowiązuje do cywilizowanego postępowania, szczególnie jeśli chodzi o życie i zdrowie!
Macie ochotę na więcej przypadków z Totalnej Biologii, które będą przestrogą? Pozostawcie komentarz, a przygotuję kolejny artykuł łamiący mitologiczne wierzenia.


Think Healthy jest także na facebooku i twitterze. Odwiedź i dołącz!


niedziela, 12 kwietnia 2015

Janusz Korwin-Mikke: szczepionki niszczą ekologię!

Medycyna, wybory prezydenckie i ekologia w jednym - te trzy zagadnienia łączy w sobie Janusz Korwin-Mikke. W ostatnim czasie polityk zajął się tematem szczepionek. Po co? Z pewnością rozpaczliwie szuka poparcia wśród nieszczepiących. Mnie to smuci, a antyszczepionkowcy mają swój festyn.

 


6.03.2015

Dawno temu w trawie...
Jak widać, kampania prezydencka zapowiada się ciekawie. Jedną z najważniejszych osób w państwie chce być człowiek, który kompletnie nie ma pojęcia o szczepieniach, ale podejmuje ten temat. Jakie to popularne wśród biało-czerwonych. Czy chcemy na niego głosować?
Antyszczepionkowcy mają swój festyn. Już nadmuchali balony, włączają muzykę i zaczynają libację. Być może obowiązek szczepień zostanie zniesiony. Wreszcie!

Szczepienia vs. ekologia

Czy wiecie co to jest ekologia? Przypomnę Wam: 
ekologia - dział biologii zajmujący się badaniem zależności między osobnikami jednego lub różnych gatunków oraz między organizmami a środowiskiem.
Biologia Villeego, 2005

Tymczasem Korwin-Mikke:
Jednak żyjemy z bakteriami i wirusami od tysięcy lat - i szczepionki to zaburzenie równowagi środowiska naturalnego (przeciwko szczepionkom najgłośniej powinni protestować ekolodzy!)
Warto się nad tym zastanowić. Jeśli rozpatrujemy szczepienia jako destrukcję środowiska, to zadam inne pytanie. Czy leczenie ludzi z powodu innych przypadłości, konsekwentne wydłużanie życia w związku z postępem medycyny nie jest ingerencją w środowisko? Przecież człowiek żyjąc dłużej, wytnie więcej lasów, zatruje więcej rzek i wytępi wszystkie gatunki zagrożone. Dlaczego jednak nie zamykamy szpitali?

Nie szczepisz? Zachorujesz i to Twój problem!

Polityk:
Jeśli czyjeś dziecko zachoruje na odrę, różyczkę czy ospę wietrzną – to jest problem tej rodziny. A jeśli zachoruje milion, to jest to paręset tysięcy problemów rodzinnych, a nie „problem społeczny”.
Idiotyczny jest argument, że dziecko niezaszczepione może zachorować, a zarażając zagrozić innym. Zagrozi przecież tylko tym dzieciom, które nie zostaną przez rodziców zaszczepione!
Ale czy na pewno? No nie, kolejny raz Pan Janusz popełnia błąd. Z powyżej wypowiedzi jasno wynika, że polityk zapomniał o ludziach:
  • z wrodzonymi niedoborami odporności 
  • i chorymi na nowotwór w trakcie chemioterapii. 
Osoby te są przegrane już na starcie. Nie funkcjonują u nich mechanizmy obronne, stąd nowe szczepienie lub szczepienia z dzieciństwa nie działają. Są zdani na tzw. odporność zbiorową. Jeśli coraz więcej osób nie szczepi, a Korwin-Mikke podjudza do sympatii z antyszczepionkowcami, chorzy onkologiczni powinni uciekać. Chyba na Marsa, może tam będą bezpieczni. Jeśli zostaną w Polsce, czeka ich śmierć. Bo jak unikną zachorowania?

Nie szczepię i mam prawo, to moje dzieci.

Prawa rodzicielskie są bardzo ważne i nie należy ich przekraczać. Nie powinniśmy jednak traktować obowiązku szczepień, jako:
zmuszanie ludzi, aby się szczepili jest złamaniem podstawowych praw człowieka, podstawowych praw rodziców.
Jeśli tak bardzo chcemy upolitycznić szczepienia, to warto się zastanowić nad jednym. Kiedy dziecko zachoruje np. na odrę, a nie było szczepione, kto zapłaci za jego leczenie? Zadowoleni z życia i nieszczepienia rodzice czy Państwo? Państwo? A czym jest państwo? To my! My wyciągniemy z kieszeni nie drobniaki, a grube pieniądze i damy na leczenie dzieci powariowanych rodziców. Ja się z tym nie zgadzam. Nie mam konta w Szwajcarii, żeby rozrzucać pieniądze od tak. Nie szczepisz? To płać za leczenie sam!

Krok do idiotyzmu

Przejście odry może ułatwić przejście przez inne - już poważne - choroby.
Poważnie? Myślę, że nie. Zachorowanie na choroby, przeciw którym są szczepienia, może prowadzić do poważnych konsekwencji. Można umrzeć, można być niepełnosprawnym lub przez wiele tygodni poddawać się różnorakim kuracjom leczniczym. Czy warto?

Morał

Prosty. Jeśli nie szczepisz i skazujesz innych na śmierć (chorzy bez odporności), to płać za swoje leczenie, lub wyjedź z kraju lub przepadnij jak zło i grzech! Szkoda, że nie ma wody szczepionkowo-święconej, od której byście się rozpuścili.
I proponuję podsumowanie podsumowania: NIE BĄDŹ JANUSZ!



Think Healthy jest także na facebooku i twitterze. Odwiedź i dołącz!

piątek, 27 lutego 2015

Dlaczego śpimy?

Sen oraz czuwanie stanowią dwa podstawowe stany czynnościowe mózgu. To trochę tak, jak podział na czarne i białe. Jak się okazuje, sen nie jest zjawiskiem jednorodnym. Dodatkowo, podczas snu łączność organizmu z otoczeniem jest przerwana, co nie jest tożsame z utratą świadomości.

Fazy snu

Kładąc się do łóżka, marzymy o należytym odpoczynku i głębokim śnie. Do głowy nam nie przychodzi, jak ta czynność mózgu jest skomplikowana. A jednak. Podobnie jak u zwierząt, tak i u człowieka wyróżniamy sen NREM i sen REM.
Sen NREM (non rapid eye movements) to część odpoczynku, kiedy nie następują szybkie ruchy gałek ocznych. Etap ten składa się z czterech części, kolejno z:
  • okresu I - jest to przejście między czuwaniem a snem,
  • okresu II - w tym czasie poruszamy się i poprawiamy pozycję ciała,
  • okresu III - faza początkowego snu głębokiego,
  • okresu IV -  sen głęboki.
Sen NREM stanowi odpoczynek dla całego organizmu. Obniża się napięcie mięśniowe, ciśnienie krwi, spada akcja serca, maleje liczba oddechów i obniża się temperatura ciała. Spada metabolizm tkanek. Słowem, wszystko śpi.
Sen REM (rapid eye movements) pojawia się nagle, następując po śnie NREM. W czasie REM przyspiesza akcja serca, rośnie ciśnienie i tętno oraz liczba oddechów. Dla tej fazy charakterystyczne są epizody erekcji prącia. 


Ile spać?

Optymalny czas wypoczynku nocnego to osiem godzin. W tym czasie, u dorosłego człowieka występuje pięć sekwencji: fazy NREM i okres REM, trwających razem około 90 - 110 minut (z tego 20-30 minut przypada na REM). W pierwszych dwóch fazach NREM sen jest głęboki, osiągając okres IV. Ostatnie dwie lub trzy sekwencje docierają do okresu II lub III - a więc jest to sen płytki.
Ogólnie ujmując, około 80% snu nocnego przypada na fazę NREM, a do 25% na fazę REM. Oznacza to, że większa część nocy stanowi odpoczynek dla całego organizmu, pozwala na relaksację i zwolnienie metabolizmu. 

Marzenia senne

O czym ostatnio śniliście? Tak, wiem. Wszyscy byli młodzi i bogaci lub ...
Fizjologicznie wyjaśniając sny, lub fachowo: marzenia senne, trzeba wyjaśnić, że pojawiają się w obu fazach: REM i NREM. Literatura opisuje jednak pewne różnice, podając sny w NREM jako rozmyślania, a w REM jako obrazy nierealne i dziwaczne. Około 90% snów to doznania wzrokowe. Aktywacja odpowiednich części mózgu pobudza zakodowane ślady pamięciowe, choć często są one odtwarzane chaotycznie i bez logicznych powiązań. Praktycznie, może się zdarzyć, że wylądujecie jako bogaci ludzie na pięknej i ciepłej wyspie z... teściową.
Ponad 60% snów zawiera efekty akustyczne. Często występuje uczucie latania, spadania czy szybkiego przemieszczania się. Rzadko pojawiają się doznania węchowe lub smakowe.

Czy potrzebujemy snu?

Wiele osób jest niezadowolona, że doba ma tylko 24 godziny i trzeba wyrwać kilka godzin na sen. Czy możemy pominąć tą część dnia? Nie.
Sen należy do podstawowych potrzeb biologicznych, czyli stoi koło potrzeby przyjmowania pokarmu czy oddawania moczu. Mimo to, nie jest stałą cechą, a czas wypoczynku się zmienia. Dla przykładu: po przedłużonym czuwaniu sen trwa krócej, niż wynika to z ilości nieprzespanych godzin, a zmiana strefy czasowej początkowo nie wyrównuje deficytu. 
Badania nad snem dowiodły, że biologiczna potrzeba snu jest zależna od nas. Nazwano to gotowością do snu. Fizjologicznie obie właściwości pokrywają się w godzinach wieczornych, co związane jest z rytmem biologicznym. Przeciwnie, kładąc się rano po nieprzespanej nocy, sen jest za krótki z tego powodu, że biologiczna potrzeba snu jest niska (brzmi to paradoksalnie, ale wynika to z rytmu dobowego czuwania). 
Nasz organizm potrzebuje odpoczynku, czasu kiedy może zwolnić obroty. Sen to także relaks dla naszej psychiki/ Pozwala on na złagodzenie przykrych doznań, jakie spotkały człowieka w ciągu dnia, poprawia także nastrój. Niestety, silny stres zakłóca odpoczynek i przyczynia się do powstania koszmarnych marzeń sennych.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Nie dotykaj HIV i nie całuj AIDS


1 grudnia to przynajmniej dwie sprawy: za sześć dni wypada Mikołaj oraz dziś, 1 grudnia obchodzimy Światowy Dzień AIDS. I właśnie z tego powodu czytacie ten wpis. Skoro żyjemy w świecie, gdzie 4-latki są wyposażone w tablety i iPhony, należy się nam, dorosłym, porcja wiedzy o HIV/AIDS. Zgadzacie się?


Typowo...

Wiecie co? To strasznie typowe, że w daną rocznicę lub Światowy Dzień Czegoś mówimy właśnie o tym wydarzeniu czy problemie. Przypomina mi to trochę Wszystkich Świętych i szał cmentarzowania. Cały rok większość nagrobków stoi okryta kurzem, liśćmi i zeszłorocznym woskiem, a raz w roku zmieniają się w perełki - właśnie na 1 i 2 listopada. Jak w ciągu roku przez bramę cmentarza wejdzie siedmiu Amerykanów obok siebie, tak w Dzień Zaduszny nie przeciśnie się anorektyk. Ba! Zapałki tam nie wciśniesz.
Z drugiej strony, ta typowość ma sens. Bo skoro w ten dzień wszyscy będą trąbili o HIV i AIDS, to przeciętny wyjadacz chleba i telewizjomaniak coś zapamięta. Nie mówię o Was, bo jako Czytelnicy tego bloga należycie do elity. Nie dlatego, że czytanie Think Healthy, a dlatego że szukacie czegoś więcej.

Z górami, za lasami

W biblijnym Raju żył Adam z Ewą, później człowiek walczył z wylewami Nilu i dalej budował średniowieczne katedry. 
Około 1959 roku pojawił się pierwszy przypadek, który zdiagnozosano jako zespół nabytego niedoboru odporności. 
W latach 1983/1984 potknęliśmy się o wirusa HIV. Chociaż choroba isniała od wieków i pokoleń, rok ten był przełomowy, bo pozwolił na zidentyfikowanie sprawcy zespołu nabytego upośledzenia odporności.
Jak bywa to w nauce, nie do końca wiadomo kto odkrył wirusa HIV. Arbitralnie (a może i nie) za pionierów uznano zespół Luca Montagniera pracujący w Instytucie Pasteura. Sukces został powtórzony w 1934 roku przez Amerykanów: Roberta Gallo i wsp. (USA).
W 1986 roku we Francji wyizolowanu drugi typ wirusa HIV: HIV-2. Jest on wysoce podobny do tego, który atakuje mangaby szare - zachodnioafrykańskie małpy.
Odkrycie z 1983 roku musiało poczekać na światowe oklaski, bowiem dopiero w 2008 roku Montagnier i Barré-Sinoussi otrzymali Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny

Małpia zaraza

Według obecnego stanu wiedzy, wirus HIV powstał w wyniku skrzyżowania szczepów atakujących szympansy - wirusa SIV. Rodzi się pytanie, na jakiej drodze wirus dostał się do organizmu człowieka. Małpa + człowiek? Nie wiem i nie będę roztrząsał tej kwestii, bo nie wnosi ona nic z punktu widzenia lekarza i pacjenta. 

Połowa lat 80. i siła radzieckiej potęgi oskarżyła Amerykanów o wyhodowanie wirusa jako broni biologicznej. Same pracy miały przebiegać w laboratorium centrum badań nad "bronią-B" w Fort Detrick (Maryland). Jednym z najgłośniej krzyczących był niemiecki biochemik, Jokob Segal:
Kto byłby tym zainteresowany? Oczywiście armia. W 1977 r. przy centralnym laboratorium Pentagonu powstała specjalna jednostka. Rok później pojawiły się pierwsze przypadki AIDS w Stanach Zjednoczonych - w Nowym Jorku. Jak to się dokładnie stało i jak wirus zdołał uciec z tak sekretnego laboratorium? To jasne. Każdy wie, że w Ameryce do testów wojskowych wykorzystuje się skazańców. Obiecuje im się wolność, jeśli przeżyją badania.
Dopiero upadek ZSRR pozwolił na złamanie polityki dezinformacji i ogłupiania połowy świata.
Nasza wiedza nadal pozostawia wiele do życzenia:
Sondaż przeprowadzony w 2005 r. wśród Afroamerykanów ujawniał, że połowa z nich wierzyła, że HIV to wytwór człowieka, zaś 25 procent uznawało amerykański rząd za jego "producenta".onet.pl - strefa tajemnic

Lek na HIV?

Marzeniem lekarzy i naukowców jest odkrycie skutecznego leku blokującego wirusa HIV. Obecne terapie są skuteczne i pozwalają znacznie wydłużyć życie i podnieść jego jakość. Nie eiliminują jednak w 100% HIV. W marcu 2013 roku amerykańscy lekarze ogłosili, że udało im się wyleczyć dziecko zakażone wirusem HIV. Po 10 miesiącach terapii u dziecka nie wykryto wirusa. Niestety, w lipcu 2014 roku wirus pojawił się ponownie w ciele dziecka.

Nie dotykaj HIV!

Zachowania osób, które kompletnie nic nie wiedzą o HIV czy AIDS są irytujące, ale i śmieszne zarazem. Choć czasami sprawiają przykrość chorej osobie, ośmieszają atakującego. Dlatego już dzisiaj trzeba złamać kilka mitów:
NIE DOTYKA CHOREGO NA HIV - bo co? Najpewniej dlatego, że można się zarazić. Więc może zachować bezpieczny dystans, np. 1 metra i nie podchodzić do delikwenta. Hmm, najlepiej to zostać w domu i siedzieć przed TV na starej kanapie. Zakażenie przenoszone jest drogą krwi: matka-płód, stosunek seksualny, bezpośredni kontakt krew-krew.
KOMAR PRZENOSI WIRUSA - nieprawda. Badania naukowe nie wykazały, aby komar stanowił wektor dla HIV. 
MASZ HIV? JESTEŚ HOMO LUB ĆPASZ - i takie zarzuty można usłyszeć. Otóż nie, HIV nie jest wyznacznikiem orientacji seksualnej i nie musi oznaczać, że ktoś przyjmuje środku odurzające. Zachorować mogą wszyscy, bez wyjątku.