Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Medycyna i media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Medycyna i media. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 czerwca 2016

Kwik głodnych świń? Czego chcą lekarze rezydenci?

Dziś ulice Warszawy mienią się bielą i błękitem. Lekarze rezydenci oraz studenci medycyny przyjechali do Stolicy, by protestować pod Ministerstwem Zdrowia. Adepci sztuki lekarskiej głośno sprzeciwiają się wyzyskowi jakiemu podlegają. Dlaczego młodzi wyszli na ulicę? Co Polacy o tym sądzą?



Fakty

Dziś o godzinie 14.00 rozpoczęła się w Warszawie manifestacja organizacji Porozumienie Rezydentów OZZL. Lekarze głośno sprzeciwiają się niskim pensjom, niewspółmiernym do trudu edukacji oraz odpowiedzialności zawodowej jaką ponoszą. Jaka powinna być pensja lekarzy, którzy walczą o zdrowie pacjentów? W Polsce niewielka. Bo nam wszystko się należy pro publico bono.


Pasek z wypłaty

Jeśli w tej chwili myślisz ile zarabia lekarz, to się mylisz. Większość Polaków wyobraża sobie "kokosy" w zamian za trud pracy lekarskiej. Społeczeństwo nic nie wie o trudzie pracy medyka, choć często zabiera głos. To co, ciekawi Cię ile medycy zarabiają?
Płace lekarzy rezydentów określa Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 20 grudnia 2012 roku:

 




Dokument określa dwie stawki: dla lekarzy szkolących się w dziedzinach deficytowych (zaledwie 16 z 88 specjalizacji!) oraz lekarzy pozostałych specjalizacji. 




Średnie wynagrodzenie wynosi
3170 zł BRUTTO / mies, czyli ok. 2275 zł NETTO / mies!


Czy to właściwa kwota dla osób, którzy nas 
  • leczą, 
  • operują, 
  • reanimują 
  • i w każdy inny sposób walczą o życie i dbają o zdrowie?


Co Polacy wiedzą o zarobkach lekarzy?

Nic. Większość Rodaków wyobraża sobie, że lekarz zarabia "kokosy". Tylko ciekawe w jaki sposób, skoro w Polsce palmy nie rosną. 
Doskonałym dowodem potwierdzającym ten fakt jest film - sonda zrealizowany prze autora strony Będąc Młodym Lekarzem:

Przeglądając internetowe komentarze pod postulatami młodych lekarzy można dojść do wniosku, że społeczeństwo ciągle w głowie ma stereotyp bogatego lekarza, który dorabia się na cierpieniu pacjentów. Chcąc sprawdzić co tak naprawdę wiedzą i myślą Polacy postanowiliśmy przeprowadzić sondę uliczną. Co ciekawe wszystkie osoby, z którymi mieliśmy okazję porozmawiać były zdziwione tym ile czasu potrzeba, aby wykształcić lekarza oraz tym, jak wyglądają zarobki młodych medyków.  
https://www.facebook.com/bedacmlodymlekarzem/videos/505147813014336/?pnref=story

"Powołaniem rachunków nie zapłacę!"

Dobry lekarz powinien mieć w sobie to "coś", być medykiem z powołania. Zgadzam się z tym. Nie oznacza to jednak, że medycy powinni leczyć za darmo lub psie pieniądze. Lekarz, wbrew pozorom, to taki sam człowiek. Także musi zapłacić czynsz, za prąd i wodę. Musi mieć na bilet komunikacji miejskiej lub na paliwo. Musi także jeść! Masz wątpliwości?



Buraki - Cebulaki

Fascynujące, jak Polacy są odważni... w Internecie. Korzystając z anonimowości wylewają wiadra pomyj na tych, którzy dochodzą swoich praw i przywilejów. Typowe dla większości naszego społeczeństwa jest to, że krytykujemy. Wszystko i wszyscy są beznadziejni. Tylko my jesteśmy idealni i godni naśladowania.
Niestety. Cierpimy na brak kultury higieny osobistej i kultury wypowiedzi. Świadczą o tym komentarze, które można znaleźć pod informacjami o dzisiejszej manifestacji:








niedziela, 3 kwietnia 2016

Nowy wirus w Polsce: Backwards!

Think Healthy mocno się zakurzył, ale dziś odświeżę tutejsze powietrze. Nie mogę przemilczeć epidemii, która ogarnęła zmęczony już organizm. Nie trzeba wiele słów by przekonać Was, że osłabione ciało łatwo poddaje się chorobie i jeszcze szybciej ulega jej skutkom i powikłaniom. O co chodzi?



Za górami, za lasami...

Za górami od południa, za lasami od wschodu. Pomiędzy Odrą a Wisłą leży niemały i piękny kraj. Polska. Państwo o dość ciekawych granicach, budzących we mnie odwieczne pytanie: "kto wymyślił tak skomplikowany kształt granic?". Kraj będący wschodnią flanką Europy. To nasza ojczyzna! Ale dlaczego o tym piszę? Bo ludność zamieszkująca Polskę zaczyna stąpać po niezdrowej ziemi, krocząc ku chorym rozwiązaniom. Nie wiem czym jest to spowodowane, czy zatrutym i stęchłym powietrzem, czy mętną wodą ze studni. Nie znam etiologii, więc celuję w chorobę zakaźną.

Wirus Backwards

Jak każdy autor lepszego lub gorszego tekstu, pozwalam sobie na żart, ironię i fakty wplecione w jeden ciąg liter. Backwards dla większości będzie zrozumiałym sformułowaniem, a innym wyjaśnię: back = cofać. Krótkim hasłem Backwards chcę określić obecną tendencję opasającą polską ochronę zdrowia. Bo obecny stan rzeczy i nowe pomysły nie budzą większego optymizmyu. I choć we krwi, jako Polacy, mamy niezadowolenie, krytykę proponowanych zmian słychać od dawna. Jest ona słuszna, a dyktowana przez autorytety lecznictwa polskiego.
Dzisiejszym postem chcę Was zachęcić do dyskusji. Ciekaw jestem każdej opinii i zdania na temat ochrony zdrowia. Dlatego ten artykuł będzie tylko zajawką najważniejszych tematów vs. problemów.

Niewolnicy w białych kitlach

Zacznę od problemu młodych ludzi, którzy zdecydowali się poświęcić swoje życie niosąc pomoc innym. Mówię tutaj o młodych lekarzach, stażystach i rezydentach. Liczę, że większość wykonuje lub będzie wykonywać swoją pracę z pasją i zaangażowaniem, choć wiem, że w tej grupie nie brakuje karierowiczów i biznesmenów.
Decydując się na studia lekarskie, podejmuje się decyzję nauki na całe życie. Regularne studiowanie: ćwiczenia, seminaria i wykłady trwają 6 lat (o rok dłużej w porównaniu z innymi kierunkami). Po 6ciu latach adepci sztuki lekarskiej przez rok odbywają staż. Ma to służyć praktycznemu wykorzystaniu zdobytej wiedzy. W rzeczywistości jest smutnym zderzeniem świata realnego z teorią wbijaną do głów przez okres studiów. 
Tak mało się mówi o sposobie studiowania lekarzy, a warto poruszyć tę kwestię. Większość zajęć (zależnie od uczelni) jest prowadzona nudno techniką "na odwal". Lekarze którzy zajmują się dydaktyką, nie mają czasu dla studentów i często ich przepędzają. Student medycyny, ten który stanie się szanowanym doktorem, jest zawadą, kłopotem i problemem dla nauczycieli. Gdyby scalić wszystkie dobrze zorganizowane i poprowadzone zajęcia, studia można by skrócić do dwóch lat. Naprawdę!
Po studiach zaczynają się kolejne schody. Brak lub za mała liczba miejsc specjalizacyjnych, niska pensja. Chociaż temat pieniędzy jest dla nas drażliwy, warto o nim mówić. Zawsze kłuje nas w boku, gdy sąsiad spod piątki zarabia więcej, lub sąsiadka z góry ma lepszy samochód. Ale czy normalnym jest, że rezydent zarabia miesięcznie 2300 zł netto pełniąc regularne dyżury i walcząc o ludzkie życie? A czy odsetek młodych lekarzy opuszczających kraj nie wskazuje, że jest duży problem? Ja wiem, lepiej było iść pracować na kasie w hipermarkecie. W jednym z dyskontów kasjer zarabia 2500 zł na rękę. I nie martwi się o czyjeś życie.


Zaglądając w majtki

Coś, co powoduje we mnie wzrost gorączki i objawy reakcji wstrząsowej, to chęć regulowania ludziom życia intymnego. Jakże już powszechne i nasilające się jest pragnienie zaglądania ludziom do sypialni, pod kołdrę i w majtki. Komu lub czemu to ma służyć? Czy zacisze domowe i sypialnia nie powinny być naszą oazą? Nie, nie w Polsce. Chcę tutaj nawiązać i sprowokować Was do dyskusji nt. zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych i dostępności "pogułki po"
W moim przekonaniu, polskie przepisy antyaborcyjne już są zbyt ostre. Ale pisałem to już wcześniej. Teraz postuluje się całkowity zakaz wykonywania tego zabiegu. Przyprawia mnie to o mdłości, bo eliminuję się godność kobiety. Czy na horyzoncie nie malują się apodyktyczne rządy samców? Czy kobieta nie staje się czasem pojemnikiem na dziecko? Kiedy istnieje zagrożenie zdrowia lub życia kobiety ciężarnej, istotnie należy o nie walczyć. Nie wynika to z punktu widzenia, a podstawowej zasady medycyny: pomagać, a nie szkodzić. Zresztą, można wiele dyskutować a rzeczywistość będzie brutalna. Zaostrzając przepisy zasilimy czarny rynek i stracimy kontrolę nad zabiegiem aborcji. Będziemy udawać, że jest wspaniale. I będziemy robić przysiady w szambie własnej hipokryzji. 




niedziela, 27 września 2015

Nie przeproszę, że urodziłam. Wysłuchajmy.

In vitro to temat nieustanie budzący kontrowersje. Zwolennicy i przeciwnicy często dają się ponosić emocjom, walczą o przekrzyczenie drugiej strony. Jest głośno, ale niekoniecznie merytorycznie. I najważniejsze - cały czas omijamy sedno problemu. Reportaż "Nie przeproszę, że urodziłam" to ważny głos, którego warto wysłuchać.


Książka Karoliny Domagalskiej to zbiór reportaży, których bohaterami są osoby związane z in vitro bezpośrednio. Rodzice, którzy doczekali się potomstwa dzięki tej metodzie, dzieci istniejące dzięki in vitro, surogatki, dawczynie i dawcy komórek rozrodczych, lekarze, właściciele banków spermy, a także "nowe rodziny" czyli związki gejowskie i lesbijskie zabierają głos w sprawie metody, która w istotny sposób wpłynęła na ich życie. 

Nie znajdziemy w tej książce stanowczych osądów i wartościowania ludzi i ich decyzji. Znajdziemy za to szeroko opisany problem, ważny głos, mówiący, ale nie krzyczący na prawo i lewo, o tym czym jest in vitro i jakie niesie konsekwencje. Bo, trzeba to jasno powiedzieć, ta metoda ma swoje konsekwencje. Od początku jej powstania pojawiają się kolejne pytania natury etycznej. Rodzą się liczne wątpliwości jak sobie radzić z zupełnie nowymi relacjami między ludźmi, jak prawnie rozwiązać kto jest rodzicem, a kto nie. Do tego dołącza się niechęć społeczna, która piętnuje takie rodziny, nakładają się problemy natury emocjonalnej i psychologicznej. Co jeśli dziecko będzie chciało odnaleźć człowieka, który był dawcą spermy? Czy jego dane powinny być jawne? A gdy dawcą jest dziadek dziecka? 

Druga istotna kwestia to determinacja. Determinacja kobiet, które chcą mieć dziecko. Za wszelką cenę, często kosztem własnego zdrowia psychicznego i olbrzymich nakładów finansowych. Nikt i nic nie zmieni ich postanowienia. One wykorzystają każdą możliwą metodę. Żadne głosy z prawej lub lewej strony sceny politycznej, czy z parafialnej ambony nie zmienią ich decyzji. Ta książka jest przede wszystkim o kobietach. A to, czy będą one dla nas bohaterkami czy czarnymi charakterami nie wpłynie na ich wybory. Warto sobie to uświadomić przed rozpętaniem kolejnej medialnej afery. Pięknie podsumowała to autorka pisząc:

Za polem bitwy ideologicznych Grunwaldów mieści się pole walki, które toczą kobiety. Stoją tam ze swoimi partnerami albo same i podejmują decyzje. Odpowiadają na nowe pytania, kiedy zaczyna się życie, czy to moralne, aby skorzystać z badań preimplantacyjnych, co zrobić z zamrożonymi zarodkami, czy adopcja zarodka to dobre rozwiązanie, czy powinny oddać komórki jajowe innej kobiecie. Są moralnymi pionierkami, pionierkami mimo woli.
Polecam tę książkę każdemu, kto chce przemyśleć sobie swoje stanowisko w tej sprawie. Nie ważne jakie ono jest. Każdemu człowiekowi z otwartą głową ta książka da wiele do myślenia. To ważny głos, chciejmy go tylko usłyszeć.

Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro.
Karolina Domagalska
wyd. Czarne, Wołowiec 2015

środa, 5 sierpnia 2015

Purpura kontra biel: spór o in vitro

22 lipca 2015 roku przejdzie do historii, jako dzień otwierający kościelną puszkę jadu i agresji. Przyjęcie ustawy o in vitro spowodowało wojnę między Kościołem a świeckimi władzami. Biskupi i księża obnażyli swoje "miłosierdzie i zrozumienie drugiego człowieka". Duchowni wyprzedzają się w oskarżaniu i obrażaniu tych, którzy opowiadają się za medycyną. I gdzie ta miłość do bliźniego?


Przedsłowie

Szanowny Czytelniku. Oddaję w Twoje ręce tekst, który podsumowuje dotychczasowy spór Kościoła i polityków w sprawie in vitro. Najwyższa pora, by społeczeństwo wyraziło swoje zdanie. Chcę tym artykułem zmobilizować Cię do zabrania głosu. Chcę obudzić w Tobie zainteresowanie sprawą, gniew i wściekłość, potrzebę wyrażenia własnego stanowiska. Komentuj, udostępniaj dalej lub krytykuj. Zawsze jednak szanuj drugiego.

Krucjata 2015

Z przerażeniem patrzę na Kościół w Polsce, który zaczyna mijać się z powołaniem. To chyba jedyna kolebka katolicyzmu w Europie, gdzie duchowni uzurpują sobie prawo do wszystkiego. Uważają, że mają zawsze rację, wszystko im wolno i tylko ich głos się liczy. Polski kościół, będący nowotworem katolicyzmu na świecie, zapomniał o swojej roli w społeczeństwie. Jeszcze chwila, a odłączymy się od Watykanu i wybierzemy własnego papieża.
Właśnie dzisiaj należy zatrzymać katolotransformację ustroju Rzeczypospolitej, która przybiera tempa. Biskupi już nie nauczają, nie są głosem moralności katolików, są apodyktycznymi dyktatorami. Narzucają swoje zdanie i wymuszają, by je respektować. Jeśli dzieje się inaczej, zrzucają fałszywe miłosierdzie, obrażają, plują jadem i przygniatają średniowiecznym respektem. Panowie w sukniach zapominają, że Polska nie jest krajem wyznaniowym.
I jeszcze jedno. Wiem przecież, że nie wszyscy duchowni są odmóżdżeni i zindoktrynowani. Ubolewam, że Ci mądrzy księża są uciszani i nie mogą stanowić promienia rozsądku.

Powstanie Warszawskie i in vitro

Już tytuł tego akapitu budzi wątpliwości w poczytalność autora. Nie jest to mój wymysł. Osobiście nie połączyłbym walk powstańców z techniką in vitro. Wspaniałomyslnością w tym temacie okazał się abp Jędrzejewski:
Jak berlińskie wystąpienie prezydenta RP podważyło prawdę historyczną o Powstaniu Warszawskim, tak ostatnio uchwalone przez polski parlament i podpisane przez prezydenta RP: tak zwana konwencja antyprzemocowa i ustawa o in vitro oraz przyjęta przez Sejm ustawa "o uzgodnieniu płci", mogą być uznane jako zdrada wobec tych wartości moralnych, dla których Powstanie w ogóle wybuchło.
wyborcza.pl
Wysiłek walczących w 1944 roku został przysłonięty bieżącymi sprawami kraju. To obrzydliwe, by zdradą nazywać chęć leczenia niepłodności. Gorsząca jest postawa człowieka, który wykorzystuje rozlaną krew powstańców dla obudzenia nienawiści wobec in vitro. Czy Wy także sądzicie, że powstańcy skierowaliby przeciw nam ostrza za postęp w medycynie? Arcybiskup już mi odpowiedział:
(...) obecnie przychodzi do nas lewacka zaraza (...)
wyborcza.pl
Katolickich przeciwników metody in vitro jest więcej, pisałem o nich tutaj: przeczytaj.

Księża to najlepsi hejterzy

Radio Maryja ma świetną nazwę, choć jeden wyraz należy podzielić na dwa. Rzeczywiście twarzą rozgłośni jest znany o. Rydzyk - skandalista i duchowny, któremu wszystko wolno.
To było półtorej godziny hejtu w Radiu Maryja. W tej katolickiej rozgłośni, pod nadzorem duchownych, wylała się fala bełkotu, za który prowadzący program ksiądz gorąco dziękował.. I tak to leciało w środku nocy z poniedziałku na wtorek na całą Polskę.(...) do rozmowy ze słuchaczami, tym razem na temat prezydenta Komorowskiego, włączył się o. Rydzyk. Porównał otoczenie Komorowskiego do otoczenia Hitlera. Obaj mieli zdeprawowanych doradców z tytułami profesorskimi. I tak to leciało w środku nocy z poniedziałku na wtorek na całą Polskę.
polityka.pl
Jak rozumieć słowa duchownego, które porównują ludzi do pracowników Hitlera? Czy jest to katecheza miłości do bliźniego, nauka moralności czy apel o wzajemny szacunek? Odpowiedź jest jasna dla tych, którzy potrafią myśleć. Reszta stanie do walki na słowa i godnie będzie bronić prezesa rozgłośni. 

Świętokradztwo

Kościół dziwi się i rozkłada ręce, kiedy wiernych ubywa w świątyniach. Statystyki są przerażające i jasno pokazują, że za kilka lat Polska upodobni się do Czech. Zaczniemy adaptować obiekty sakralne na hotele i muzea, bo nikt nie będzie przystawał do katolików. Dziwi Was ten stan rzeczy? Mnie nic nie dziwi. Ciągła postawa Kościoła jako straszaka, nieustanne nauki o grzechu i piekle odpychają. Nudne i pełne hipokryzji homilie o szatanie nie robią wrażenia - nudzą zebranych.
Rada Prawna Konferencji Episkopatu Polski, czyli purpurowi biskupi grzmią raz kolejny. Tym razem ograniczają dostęp do Eucharystii:
Kto z katolików świadomie i dobrowolnie podpisuje się lub głosuje za dopuszczalnością metody in vitro, tym samym podważa communio, czyli swoją pełną wspólnotę z Kościołem katolickim (...) A zatem, jeśli ktoś kto „świadomie i dobrowolnie opowiedział się przeciw godności człowieka przez głosowanie lub podpisanie ustawy legalizującej procedurę in vitro”, chciałby przystępować do Komunii świętej, powinien wcześniej – jak wskazuje dokument – „pojednać się z Bogiem i wspólnotą Kościoła przez sakrament pojednania, wyrazić żal za popełniony grzech, postanowić poprawę i dokonać zadośćuczynienia”.
episkopat.pl 
Tak ostro reagują księża reprezentujący środowisko, które podważa niejednokrotnie własne communio przez akty homoseksualizmu, pedofilii, złamania celibatu lub obrażania innych. Są tylko ludźmi, którzy grzeszą? To dlaczego sypią obłudą i strachem z ambon? Czy właściciel sukni z czerwoną, fioletową lub czarną nitką jest świętszy z urzędu? Jak można grzechem nazywać walkę z niepłodnością. Czy grzechem są dzieci, te małe istoty? Czy podważeniem communio jest radość i miłość do dziecka?
6 sierpnia 2015 roku odbędzie się msza dziękczynna za kadencję prezydencką Bronisława Komorowskiego. To kolejna okazja, by najświętsi wskazali grzech innych - mówię tu o felietonie Tomasza Krzyżaka:
"Otóż prezydent, podpisując ustawę, popełnił grzech ciężki. Publicznie opowiedział się przeciwko nauczaniu Kościoła." Krzyżak dodał, że prezydent nie może zostać pominięty przy udzielaniu komunii, ale jeśli przyjmie ją nie idąc wcześniej do spowiedzi to popełni inny ciężki grzech - świętokradztwa.
tokfm.pl

Eugenika

Jeśli szukacie powiązania między leczeniem niepłodności a eugeniką, z pomocą śpieszy bp Turzyński. Pewnie łapczywie wyczekuje awansu lub bardzo chciał przypodobać się kolegom, tymczasem "pojechał po bandzie":
Jeżeli człowiek zaczyna zarządzać naturą według swoich praw, to zaczyna niszczyć to, co jest wokół nas. To ustawa eugeniczna i skrajnie selektywna. Takich rzeczy nie powinniśmy nigdy robić. Przekroczyliśmy pewną granicę, po której będzie można łatwiej "bawić" się człowiekiem
pch24.pl
Wątpliwej jakości wypowiedź świadczy o zupełnym braku zrozumienia czym jest in vitro, a czym eugenika. Nie można łączyć tych dwóch pojęć i uważać, że są tożsame. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do książki Macieja Zaremby pt. "Higieniści. Z dziejów eugeniki", która ukazuje przewrotność myśli ludzkiej. Wskazana pozycja odpowiada na pytanie czym jest eugenika i pozwala zrozumieć, jak odległa jest od in vitro. Nie jest to lektura obowiązkowa, przecież część z nas zna oba pojęcia i wie jak duże różnice mają miejsce.

To czym jest to in vitro

Ze zniecierpliwieniem chciałoby się zapytać: to czym jest to cholerne in vitro? To dobra technika? O co tyle zachodu? Więc tutaj odpowiedziałem na czym polega zabieg: przeczytaj.


poniedziałek, 27 lipca 2015

Czy pocimy się pod wodą?

Czy pocimy się, gdy jesteśmy pod wodą? Jak nasz organizm traci nadmiar ciepła pod wodą? Na te pytania odpowiadam w sierpniowym wydaniu magazynu Focus!

 

 

piątek, 24 kwietnia 2015

Przeszczep GŁOWY? Tak, w 2017

Transplantologia kojarzona jest z przeszczepem wątroby czy nerki. Czasami mówimy o wymianie skóry u pacjentów z dużym obszarem poparzenia. Mało czasu poświęca się tematyce przeszczepienia rąk, które wykonuje się na Świecie i w Polsce. Ale przeszczep głowy? To będzie milowy krok lub...


Szalony lekarz i gotowy pacjent

Jak można wyobrazić sobie przeszczepienie głowy? Najprościej: komuś trzeba głowę odciąć i drugiemu przyszyć. Wizja śmieszna, rodem z praktyk dra Frankensteina, ale to się dzieje! Włoski lekarz Sergio Canavero przygotowuje się do wymiany głowy. Nie swojej, a pacjenta cierpiącego na nieuleczalną chorobę. Kto jest większym szaleńcem?

Kiedyś musi być pierwszy raz

Jeśli myślicie, że medycyna od zawsze była tak rozwinięta jak dziś, to jesteście w błędzie. Kiedyś ktoś i na kimś po raz pierwszy wykonał operację wyrostka, szczepienie ochronne, leczenie lekami hipotensyjnymi czy przeszczepił nerkę. Słowem, każda procedura medyczna była kiedyś wykonana po raz pierwszy. Oczywiście, zanim zacznie się leczyć pacjenta, prowadzone są badania na zwierzętach. Choć modele zwierzęce są tak bardzo podobne do nas, nigdy nie wiadomo jak to będzie z człowiekiem. Więc zawsze zostaje nuta niepewności. 
Ta operacja, to nie tylko zabieg medyczny. To także sprawa polityczna – tłumaczy Canavero. – Związek Radziecki jako pierwszy wysłał w kosmos człowieka, Jurija Gagarina. Ameryka była pierwsza na Księżycu. Kraj, w którym dokonana zostanie pierwsza operacja przeszczepienia głowy stanie się jednym z liderów świata.
fakt.pl


Pionier czy marzyciel?

Dr Sergio Canavero, włoski neurochirurg i kierownik Turin Advanced Neuromodulation Group w Turynie od 2013 roku przygotowuje się do zabiegu przeszczepienia głowy. Prowadzi on liczne prace teoretyczne, które mają przybliżyć lekarza do sukcesu. Oprócz teorii ważna jest praktyka i eksperymenty na zwierzętach. Pomyślne wyniki zachęcają i pokazują, że istnieje pewna możliwość, jest szansa na sukces. Czy to się powtórzy u ludzkiego pacjenta? Nikt nie może wyrokować, bo nikt nie ma doświadczenia.
Myślę, że znajdujemy się teraz w punkcie, gdy aspekty techniczne nam to umożliwią – powiedział Sergio Canavero. - Jeśli społeczeństwo nie chce, nie będę tego robić. Ale jeśli ludzie nie będą chcieli tego typu operacji w USA i Europie, to nie znaczy, że nie będzie to rozwijane gdzie indziej. Próbuję iść odpowiednią ścieżką, ale przed podróżą na księżyc, chcesz się upewnić, że ludzie za tobą podążą – tłumaczy naukowiec.
wiadomosci.onet.pl
Lekarz bez pacjenta może snuć odważne plany, a działać, gdy jest chory. I jest chętny. Pacjentem został Rosjanin, 30-letni Walery Spiridonow. Mężczyzna cierpi na rdzeniowy zanik mięśni - chorobę nieuleczalną i prowadzącą do śmierci. Co może zaproponować współczesna medycyna? Nic. Pacjent może być leczony w sposób podtrzymujący. Nie można wyleczyć choroby, nie można poprawić jakości i długości życia. Walerego czeka śmierć. Zapewne światłem w tunelu stała się propozycja zabiegu. Bo tak na prawdę, co pacjent ma do stracenia? Myślę, że jest świadomy tego (i musi być), co ryzykuje, jakie są zagrożenia i szanse.
Jestem świadomy swoich szans - powiedział Spiridonow. - Wiem, że taka operacja może być dla mnie ogromną szansą, by żyć dalej.
tvn24.pl

W jaki sposób przeprowadza się zabieg?

Procedura jest wyjątkowo skomplikowana, co zapewne sami rozumiecie. Wstępnie wyliczono, że zespół powinien składać się z około 150 osób, w tym niemal 100 lekarzy. Czas trwania zabiegu szacują na 36 godzin! A koszt: około 12 milionów dolarów.
Ale jak to zrobić? Waleremu zostanie odcięta głowa i przyszyta do ciała dawcy. A jeśli interesuje Was krok po kroku, to przeczytajcie dalej.
W jednej sali operacyjnej muszą znaleźć się oba ciała. W takiej sytuacji dwa zespoły muszą wykonywać te same czynności w jednym czasie. Początkowo nacinana jest skóra szyi, przecinane są nerwy, mięśnie i drobne naczynia. 
Kolejny krok to przecięcie dużych naczyń - między innymi tętnic i żył szyjnych. Zostaną one połączone odpowiednimi cewnikami z ciałem dawcy. Aby zmniejszyć ryzyko niedotlenienia mózgu i poważnych komplikacji, głowa zostanie schłodzona do 12-15 stopni Celsjusza. Dzięki temu metabolizm tkanki nerwowej znacznie spadnie. Lekarze zyskają dzięki temu więcej czasu.
Na koniec przecięty zostanie rdzeń kręgowy. Jest to najtrudniejszy etap zabiegu. Należy wykonać bardzo ostre, precyzyjne i równe cięcie. Bardzo dużo od tego zależy, bowiem połączenie nierównych powierzchni grozi niepowodzeniem całego zabiegu. 
Końcówką zabiegu jest zespalanie struktur mięśniowych, nerwowych i naczyniowych głowy biorcy i ciała dawcy.

Kontrowersje? Wskazane!

Opis naprawy przeciętego rdzenia to najsłabsza część publikacji dr. Canavero. Nie bazuje on bowiem na żadnych potwierdzonych doświadczeniach, ale jedynie snuje hipotezy – komentuje prof. Maksymowicz.
newsweek.pl
Z całą pewnością nie tylko polscy lekarze głęboko zastanawiają się nad całą procedurą. Tak odważna operacja, innowacyjność nie może obyć się bez echa. Sam dr Canavero informuje, że codziennie dostaje tysiące wiadomości od kolegów lekarzy. 
Uczony powołuje się na eksperyment przeprowadzony przed kilku tygodniami na szczurach przez Jerry’ego Silvera z Case Western Reserve University w Cleveland, który przeciął ostrym jak brzytwa nożem rdzeń kręgowy gryzoni, a w miejsce przecięcia podał serię zastrzyków z substancjami ułatwiającymi regenerację. Jednocześnie specjalną struną wzmocnił uszkodzony fragment rdzenia.
newsweek.pl

Czy dr Canavero jest pierwszym?

Czy rzeczywiście dr Canavero jest pierwszym lekarzem, który wpadł na pomysł przeszczepienia głowy? I tak i nie. Jest pionierem, jeśli chodzi o wykorzystanie tej metody u ludzi. Choć uzupełnia historię wymiany głowy, nie tworzy jej od nowa. Pierwsze takie zabiegi na zwierzętach wykonywano w 1958 roku. Koordynatorem był rosyjski uczony Włodzimierz Demichow. W 1970 roku w Case Western Reserve University School of Medicine w Cleveland przeszczepiono głowę małpie.


Think Healthy jest także na facebooku i twitterze. Odwiedź i dołącz!

wtorek, 21 kwietnia 2015

Paramedycyna z Facebooka: to zagraża życiu!

Realizując główne założenie bloga Think Healthy, widziałem i czytałem wiele "mądrości". Nie są mi straszni antyszczepionkowcy, homeopaci, twórcy oryginalnych mitów medycznych, czy zwolennicy medycyny ludowej. Jednak to, co wpadło w moje ręce... obudziło pierwotny instynkt "ratuj się kto może". Piszę o tym dla Was, abyście nie dali się oszołomić.


Totalne Bzdury w praktyce

Czy ktoś z Was spotkał się z Totalną Biologią w praktyce? Początkowo usłyszałem o "tym czymś" od koleżanki, która zaprosiła mnie do takiej grupy na Facebooku. Pomyślałem sobie: "biologię już zdawałem na maturze, po co teraz powtórka biologii?". No i na moje szczęście a szkodę ogółu, grupa ta nie zajmuje się odświeżaniem wiedzy biologicznej. To... kolejny paramedyczny twór lub sekta, która zbiera zagubionych pacjentów. Nie byłoby problemu, gdyby poziom tamtejszych rozmów dorównywał temu z for internetowych (gdzie i tak wartość merytoryczna leży w rynsztoku). W tej społeczności grupa (de)mentorów rozwiązuje przypadki kliniczne, często bardzo poważne! Oni jawnie zagrażają zdrowiu lub życiu!

Filozofia z krainy Hadesa

Czym jest Totalna Biologia w praktyce? To nie tylko wesoła grupa na portalu społecznościowym. Jest to rozbudowana filozofia wywodząca się z Nowej Medycyny Germańskiej dra Hamera
Jedna z głównych tez koncepcji Totalnej Biologii mówi o tym, że choroba nie jest błędem natury lecz najlepszym rozwiązaniem mózgu na utrzymanie organizmu przy życiu. Nasz mózg nigdy się nie myli i nie pracuje bez potrzeby, zawsze wybierając rozwiązanie doskonałe biologicznie. Każda dolegliwość jest więc przystosowaniem organizmu do istniejących warunków; będąc pozornym problemem dla człowieka, w rzeczywistości stanowi jego biologiczny atut.
virgobooks.pl
Jak widać, jest to zupełne zaprzeczenie stanowiska współczesnej medycyny klinicznej. W rozumieniu Totalnej Biologii (TB) choroba jest czymś fizjologicznym - lekarze w przypadku dysfunkcji mówią o patologii. Osobiście przekonuje mnie naukowe podejście. Jeśli coś się psuje, oznacza to zaburzenie homeostazy, oznacza błąd i jest czymś niepożądanym.

Absurd goni absurd

Jeśli kiedyś zastanawialiście się, dlaczego kogoś dotyka choroba nowotworowa, TB spieszy z odpowiedzią:
Twórcy metody zaprzeczają myśleniu, że w ciele mogą rozwijać się jakiekolwiek komórki bez kontroli i zarządzania ze strony mózgu. Nowotwór nie jest więc odrębnym bytem, który „zaatakował” organizm, lecz tak jak każda inna choroba, jest zaplanowaną akcją mózgu. Tak samo jak mózg powołał komórki rakowe do działania, tak odwoła ich działanie, jeśli zostaną stworzone odpowiednie warunki i rozwiązany konflikt.
virgobooks.pl 
Tak więc, Twój mózg zaplanował długotrwałą walkę z nowotworem, był świadomy chemioterapii, powikłań i trudności. Wszystko wskazuje na to, że masz cierpieć - bo tak! Chyba, że zaczniemy masowo amputować mózgowie: to może być jakieś rozwiązanie. Zacznijmy od przedstawicieli TB.

Skąd bierze się choroba wg Totalnej Biologii

Jak się okazuje, można łatwo poznać przyczyny wszystkich chorób. To dziwne, że naukowcy byli obojętni na proste rozwiązania. Czyżby przemawiała przez nich naukowa ignorancja? Tymczasem:
Twórcy metody zaprzeczają myśleniu, że w ciele mogą rozwijać się jakiekolwiek komórki bez kontroli i zarządzania ze strony mózgu. Nowotwór nie jest więc odrębnym bytem, który „zaatakował” organizm, lecz tak jak każda inna choroba, jest zaplanowaną akcją mózgu. Tak samo jak mózg powołał komórki rakowe do działania, tak odwoła ich działanie, jeśli zostaną stworzone odpowiednie warunki i rozwiązany konflikt.
virgobooks.pl 
A więc:
  • jeśli w dzieciństwie spotkało Cię coś przykrego, możesz później chorować,
  • jeśli ktoś krzywo na Ciebie spojrzał, będziesz cierpiał,
  • jeśli bliscy nie darzą Cię wystarczająco silnym uczuciem, 
  • albo coś, gdzieś, kiedyś poszło nie tak, masz przechlapane. 

Zagrożenie zdrowia i życia

Dzisiejszy artykuł jest całkiem poważny i nie mam na celu wyśmiania medycznych dewiacji. Poniżej zaprezentuję kilka przykładów rozumowania Totalnej Biologii i krótko skomentuję, dlaczego jest to niebezpieczne.

Przypadek 1 - żyły na całym ciele

Prześwitywanie naczyń żylnych przez skórę nie jest niepokojące, o ile naczynia nie są powiększone lub bolesne. Każdy z nas ma widoczne żyły w jakimś miejscu ciała. W tym przypadku należy wspomnieć o żylakach, które są dużymi rozdęciami naczyń żylnych. Może o to chodziło autorowi pytania?

Przypadek 2 - perlak

Perlak jest to guzowaty twór powstający w uchu środkowym, który jest przyczyną przewlekłego zapalenia. Zmiana składa się z prawidłowych lub zmienionych komórek tkanki ucha środkowego. Leczeniem jest zabieg otochirurgiczny.

Przypadek 3 - trądzik różowaty

Trądzik różowaty to przewlekła i zapalna choroba skóry twarzy - zwykle zajmuje jej środkową część. Trądzik różowaty rozpoczyna się od rumienia, a później pojawiają się grudki i krosty. Diagnozowanie choroby i leczenie powinno przebiegać pod kierownictwem lekarza dermatologa.

Przypadek 4 - gluten przyczyną całego zła

Oto przykład, jak łatwo można skrzywdzić dziecko. Zabrać mu gluten (chociaż nie ma do tego wskazań, koszmary nie świadczą o nietolerancji glutenu), nabiał (jak będzie się dziecko rozwijało?) oraz słodycze. Co w takim razie, jeśli i nam śnią się koszmary? Mam lepsze rozwiązanie - nie kłaść się spać!

Przypadek 5 - guz i kurz

teraz warto zadać sobie pytanie: po co czujność onkologiczna? Wystarczy posprzątać wszystkie kąty w naszym domu, odkurzyć dywan i po sprawie. Chyba, że chodzi o inne brudy? Całkiem poważnie: nigdy nie wolno bagatelizować takiego wyniku USG i należy dokończyć diagnostykę. Tylko konsultacja lekarska powinna prowadzić pacjenta, odrzućmy szamanów.

Przypadek 6 - i tak to się kończy

Na szczęści finał ma miejsce w szpitalu. Nie wiadomo jednak, ile czasu pacjent stracił przez porady TB. Przerażające, że "koledzy" jeszcze na koniec podrzucają oświecone artykuły. Czy to jest etyczne?

Podsumowując

Wyzuty z energii i załamany tym, co czytam na łamach Totalnej Biologii, pokuszę się o parę zdań podsumowania. Warto zostawić medycynę dla tych, którzy tematem się zajmują i mają odpowiednie kwalifikacje. My jako pacjenci nie powinniśmy deptać medycyny klinicznej i uciekać się do magii i praktyk szamana. XXI wiek zobowiązuje do cywilizowanego postępowania, szczególnie jeśli chodzi o życie i zdrowie!
Macie ochotę na więcej przypadków z Totalnej Biologii, które będą przestrogą? Pozostawcie komentarz, a przygotuję kolejny artykuł łamiący mitologiczne wierzenia.


Think Healthy jest także na facebooku i twitterze. Odwiedź i dołącz!


poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Pokolenie Szklanych Dzieci


Dzieci urodzone z pragnień? Dzieci doskonałe? Dzieci laboratoryjne? Spreparowane pod mikroskopem w sterylnych warunkach. Organizmy zbudowane z wyselekcjonowanych komórek. Zygoty sztucznie implantowane. Odpipetowane komórki rozrodcze. Dzieci z in vitro.


Po co rodzą się dzieci?

Czy w dzisiejszych czasach rodzicielstwo jest trendy? Warto się nad tym zastanowić, bo problem dotyczy całych społeczeństw. Tygodnik Polityka w artykule "Po co nam dzieci" przedstawia interesujące statystyki. 
W świecie zachodnim coraz mniej ludzi decyduje się na dzieci. W Europie już co piąta kobieta w wieku 40–45 lat nie ma potomstwa, a liczba bezdzietnych małżeństw w ciągu dwóch dekad wzrosła z 7 proc. do 14 proc. Trzykrotnie mniej dzieci mają kobiety wykształcone i dobrze zarabiające.
Polityka
Czy to znaczy, że dzieci nie są już potrzebne? Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, gdyż jest ono niewygodne. Więc dlaczego wciąż rodzą się nowi ludzie? To, co przychodzi mi do głowy:
  • związek dwojga ludzi dopełnia się w wychowywaniu dzieci, na małe istoty przelewa się całe uczucie, doświadczenie życiowe i zdobyte umiejętności,
  • dzieci są finansowym zabezpieczeniem przyszłości i starości - to kiedyś one pomogą swoim rodzicom,
  • czasami niespełnione marzenia mogą doczekać się realizacji za pośrednictwem naszych pociech, skoro nam nie udało się chodzić na lekcje fortepianu, braki te nadrobi dziecko,
  • czy coś jeszcze?
Bardzo zaciekawiła mnie notatka odnaleziona na portalu fronda.pl. Na pytanie dlaczego kobieta ma rodzić dzieci, znajduję odpowiedź (link):
Ponieważ do tego została stworzona.
fronda.pl
Chociaż to początek artykułu, pierwsze zdanie pozostawia niesmak. Czy na pewno kobieta została stworzona [tylko] do rodzenia dzieci? To pytanie z pogranicza filozofii, na której się nie znam. Nie sądzę jednak, aby można było tak mocno redukować rolę kobiety.

In vitro to desperacja?

Nie. I każdy kto tak mówi powinien uderzyć głową w mur. In vitro stanowi metodę leczenia niepłodności i w takim kontekście powinno być stosowane. Jest to procedura medyczna, która daję ostatnią szansę dla posiadania własnego potomstwa. Czy uważacie, że decydują się na nią osoby, którym nie zależy na dziecku? Skomplikowana i długa droga do in vitro odcedza tych ze słomianym zapałem, a pozostawia prawdziwie kochających i pragnących dziecka rodziców. 

Na czym polega sztuczne zapłodnienie...

Technika in vitro opiera się na czterech krokach, które umożliwiają implantację zarodka w macicy.

Etap pierwszy
Wkraczając na drogę sztucznego zapłodnienia, główną rolę odgrywa kobieta, która chce być matką. Od niej zostaną pobrane dojrzałe komórki jajowe. Aby uzyskać odpowiednią ilość gamet (czyli komórek rozrodczych), pacjentkę poddaje się kuracji hormonalnej. Substytucja umożliwia rozwój wielu pęcherzyków Graafa, czyli komórek z których powstaną dojrzałe gamety. Zwykle w wyniku kuracji powstaje od pięciu do dziesięciu komórek jajowych zamiast jednej, jak to dzieje się w przypadku zwykłego cyklu miesięcznego. 
Podaż hormonów może być realizowana w tzw. protokole krótkim lub długim.

Etap drugi
Kiedy komórki jajowe dojrzeją w pełni, należy je pobrać. Wykonuje się to za pomocą technik chirurgicznych, choć otoczenie sali operacyjnej nie jest wymagane. Dzieje się tak dlatego, że udoskonalono tę metodę i obecnie wybiera się metodę punkcji. Pacjentka jest oczywiście znieczulona miejscowo (odchodzi się od znieczulenia ogólnego). 
Pobrane komórki jajowe konserwuje się w specjalnych medium. W tym czasie partner oddaje nasienie, które także zostanie opracowane przed zapłodnieniem. 
Na koniec kobiecie podaje się hormon, który ma przygotować śluzówkę macicy do przyjęcia zarodka (tzw. zagnieżdżenia).

Zapłodnienie komórek
Etap decydujący i bardzo ważny. Teraz należy połączyć gamety i doprowadzić do zapłodnienia. W tym celu inkubuje się komórki jajowe łącznie z plemnikami przez około 18 godzin. Czas ten pozwala na powstanie wielu zygot i pierwsze podziały komórkowe nowego zarodka. Kiedy zarodek składa się z ośmiu do dziesięciu komórek, zostaje przeniesiony do macicy kobiety.
Istnieje także mikroskopowa metoda zapłodnienia komórki jajowej - ta forma jest bardziej rozpowszechniona wśród myślenia ludzi. Stosuję się ją w wyjątkowych sytuacjach.

Embriotransfer
Implantacja zarodka jest łatwym procesem, który nie wymaga znieczulenia. Komórki wprowadza się do macicy, która przygotowana jest na przyjęcie zarodka. Następuje zagnieżdżenie i dalszy rozwój zygoty. 


Think Healthy jest także na facebooku i twitterze. Odwiedź i dołącz!

niedziela, 12 kwietnia 2015

Janusz Korwin-Mikke: szczepionki niszczą ekologię!

Medycyna, wybory prezydenckie i ekologia w jednym - te trzy zagadnienia łączy w sobie Janusz Korwin-Mikke. W ostatnim czasie polityk zajął się tematem szczepionek. Po co? Z pewnością rozpaczliwie szuka poparcia wśród nieszczepiących. Mnie to smuci, a antyszczepionkowcy mają swój festyn.

 


6.03.2015

Dawno temu w trawie...
Jak widać, kampania prezydencka zapowiada się ciekawie. Jedną z najważniejszych osób w państwie chce być człowiek, który kompletnie nie ma pojęcia o szczepieniach, ale podejmuje ten temat. Jakie to popularne wśród biało-czerwonych. Czy chcemy na niego głosować?
Antyszczepionkowcy mają swój festyn. Już nadmuchali balony, włączają muzykę i zaczynają libację. Być może obowiązek szczepień zostanie zniesiony. Wreszcie!

Szczepienia vs. ekologia

Czy wiecie co to jest ekologia? Przypomnę Wam: 
ekologia - dział biologii zajmujący się badaniem zależności między osobnikami jednego lub różnych gatunków oraz między organizmami a środowiskiem.
Biologia Villeego, 2005

Tymczasem Korwin-Mikke:
Jednak żyjemy z bakteriami i wirusami od tysięcy lat - i szczepionki to zaburzenie równowagi środowiska naturalnego (przeciwko szczepionkom najgłośniej powinni protestować ekolodzy!)
Warto się nad tym zastanowić. Jeśli rozpatrujemy szczepienia jako destrukcję środowiska, to zadam inne pytanie. Czy leczenie ludzi z powodu innych przypadłości, konsekwentne wydłużanie życia w związku z postępem medycyny nie jest ingerencją w środowisko? Przecież człowiek żyjąc dłużej, wytnie więcej lasów, zatruje więcej rzek i wytępi wszystkie gatunki zagrożone. Dlaczego jednak nie zamykamy szpitali?

Nie szczepisz? Zachorujesz i to Twój problem!

Polityk:
Jeśli czyjeś dziecko zachoruje na odrę, różyczkę czy ospę wietrzną – to jest problem tej rodziny. A jeśli zachoruje milion, to jest to paręset tysięcy problemów rodzinnych, a nie „problem społeczny”.
Idiotyczny jest argument, że dziecko niezaszczepione może zachorować, a zarażając zagrozić innym. Zagrozi przecież tylko tym dzieciom, które nie zostaną przez rodziców zaszczepione!
Ale czy na pewno? No nie, kolejny raz Pan Janusz popełnia błąd. Z powyżej wypowiedzi jasno wynika, że polityk zapomniał o ludziach:
  • z wrodzonymi niedoborami odporności 
  • i chorymi na nowotwór w trakcie chemioterapii. 
Osoby te są przegrane już na starcie. Nie funkcjonują u nich mechanizmy obronne, stąd nowe szczepienie lub szczepienia z dzieciństwa nie działają. Są zdani na tzw. odporność zbiorową. Jeśli coraz więcej osób nie szczepi, a Korwin-Mikke podjudza do sympatii z antyszczepionkowcami, chorzy onkologiczni powinni uciekać. Chyba na Marsa, może tam będą bezpieczni. Jeśli zostaną w Polsce, czeka ich śmierć. Bo jak unikną zachorowania?

Nie szczepię i mam prawo, to moje dzieci.

Prawa rodzicielskie są bardzo ważne i nie należy ich przekraczać. Nie powinniśmy jednak traktować obowiązku szczepień, jako:
zmuszanie ludzi, aby się szczepili jest złamaniem podstawowych praw człowieka, podstawowych praw rodziców.
Jeśli tak bardzo chcemy upolitycznić szczepienia, to warto się zastanowić nad jednym. Kiedy dziecko zachoruje np. na odrę, a nie było szczepione, kto zapłaci za jego leczenie? Zadowoleni z życia i nieszczepienia rodzice czy Państwo? Państwo? A czym jest państwo? To my! My wyciągniemy z kieszeni nie drobniaki, a grube pieniądze i damy na leczenie dzieci powariowanych rodziców. Ja się z tym nie zgadzam. Nie mam konta w Szwajcarii, żeby rozrzucać pieniądze od tak. Nie szczepisz? To płać za leczenie sam!

Krok do idiotyzmu

Przejście odry może ułatwić przejście przez inne - już poważne - choroby.
Poważnie? Myślę, że nie. Zachorowanie na choroby, przeciw którym są szczepienia, może prowadzić do poważnych konsekwencji. Można umrzeć, można być niepełnosprawnym lub przez wiele tygodni poddawać się różnorakim kuracjom leczniczym. Czy warto?

Morał

Prosty. Jeśli nie szczepisz i skazujesz innych na śmierć (chorzy bez odporności), to płać za swoje leczenie, lub wyjedź z kraju lub przepadnij jak zło i grzech! Szkoda, że nie ma wody szczepionkowo-święconej, od której byście się rozpuścili.
I proponuję podsumowanie podsumowania: NIE BĄDŹ JANUSZ!



Think Healthy jest także na facebooku i twitterze. Odwiedź i dołącz!